Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buster Keaton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buster Keaton. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2018

Człowiek z kamerą/The Cameraman (1928)

Film o pechowcu poszukującym dobrego ujęcia

Reżyseria: Edward Sedgewick i Buster Keaton
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 14 min.

Występują: Buster Keaton, Marceline Day, Harold Goodwin, Sidney Bracey, Harry Gribbon

Kontrakt z Metro-Goldwyn-Mayer był końcem kariery Bustera Keatona jako niezależnego twórcy filmowego. Odebranie mu wolności artystycznej wpędziło komika w depresję i miało wpływ na obniżeniu poziomu jego filmów. Co prawda Keaton pojawiał się na dużym ekranie jeszcze wielokrotnie, ale Człowiek z kamerą to ostatni znaczący obraz w jego karierze. Oparty na ciekawym pomyśle, zawiera mniej akcji od poprzednich keatonowych dzieł, stawiając przede wszystkim na akcenty komediowe.

Bohater filmu, noszący swojskie imię Buster, jest fotografem pracującym na ulicach Nowego Jorku. Pewnego dnia wpada mu w oko sympatyczna Sally pracująca jako sekretarka w biurze MGM Newsreels - firmy produkującej informacyjne kroniki filmowe. Chcąc być blisko swojej sympatii, Buster kupuje w lombardzie używaną kamerę i próbuje znaleźć w MGM zatrudnienie jako uliczny reporter. Ponieważ jest człowiekiem roztargnionym i prześladuje go pech, początki pracy w przemyśle informacyjnym nie są łatwe.

Zgodnie z tytułem, najważniejsze wydarzenia w filmie wiążą się z pewnym zdezelowanym urządzeniem do filmowania. Kamera jest źródłem humoru różnego typu. Po pierwsze, zgodnie z regułami slapsticku jest rekwizytem utrudniającym Busterowi poruszanie się i interakcje z ludźmi, do tego mocno awaryjnym. Ale kamerzysta jakoś nie lubi wypuszczać jej z rąk. Jest też druga strona medalu, związana z nagrywaną treścią. Buster (z właściwą dla wszystkich kreacji komika ambicją) usiłuje zdobyć ciekawy materiał, który pozwoli mu uzyskać wymarzoną pracę. Ponieważ ma poważne problemy ze znalezieniem na mieście czegoś ciekawego do sfilmowania, zaczyna być kreatywny. Aby dotrzeć do pożaru, wskakuje na gapę na wóz strażacki, ale na swe nieszczęście dociera do remizy. Stadion bejsbolowy okazuje się pusty, bo New York Yankees grają tego dnia na wyjeździe. Buster jednak nie poddaje się i sam improwizuje mecz, wcielając się kolejno w miotacza, pałkarza i łapacza. Kiedy w końcu wpada na ciekawy trop, ląduje w samym środku absurdalnej wojny chińskich gangów. Chińczycy walczą ze sobą przy użyciu karabinów maszynowych, tasaków i pięści, a nieszczęsny delikwent wszystko to kręci i cały czas jakimś cudem unika śmierci. W pracy wspomaga go przygarnięta na ulicy małpka, wyglądająca przy facecie z kamerą jak maskotka kataryniarza. Perypetie Bustera z jego urządzeniem są pomysłowe i ciekawie przygotowane. Stanowią zdecydowany atut filmu. Kiedy kamera znika z pola widzenia i Buster staje się zwykłym facetem randkującym z Sally, zaczyna być nużąco. Na szczęście sprzęt wkrótce powraca, dostarczając nowych zabawnych wrażeń.

Dużo słabiej jest w Człowieku z kamerą z wątkiem romantycznym, który jest okazją do ciągłego upokarzania biednego bohatera. Wprawdzie sekretarka darzy go sympatią, ale ma już chłopaka i Buster musi się zadowolić co najwyżej jej przyjaźnią. W dodatku wszyscy inni albo nie znoszą Bustera, albo traktują go jako obiekt złośliwych drwin. Mowa nie tylko o jego konkurentach-reporterach. Życie utrudnia kamerzyście również nieustannie wpadający na niego policjant, a nawet  mężczyzna przypadkowo spotkany w basenowej szatni. Prawda jest taka, że straszna z tego bohatera fajtłapa. Przyznam, że ciężko mi się oglądało jego perypetie z Sally. Dlatego z ulgą witałem każdy powrót zdezelowanej kamery, zwiastującej wyjście w teren i bardziej interesujące wydarzenia.

Człowiek z kamerą jest filmem zawierającym sporo dobrych pomysłów i gagów, ale nierównym. Mimo niedługiego czasu trwania, bez żalu wyrzuciłbym z niego kilka scen, które nie przypadły mi do gustu. Nie był to szczyt możliwości Keatona, ale mimo wszystko jakoś ciężko mi go krytykować. Wystawiam słabe 7 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com

czwartek, 2 sierpnia 2018

Marynarz słodkich wód/Steamboat Bill, Jr. (1928)

Film o parowcach rzecznych i ich właścicielach

Reżyseria: Charles Reisner i Buster Keaton
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 10 min.

Występują: Buster Keaton, Ernest Torrence, Tom McGuire, Marion Byron

Schyłek ery kina niemego to także początek zjazdu po równi pochyłej Bustera Keatona. Po osiągnięciu twórczego apogeum, jakim był Generał, kariera komika zaczęła podupadać, również wskutek komercyjnej klapy tego filmu. Wytwórnie filmowe niechętnym okiem patrzyły na ekstrawaganckie pomysły, które kosztowały duże pieniądze, a nie przynosiły spodziewanych zysków. Przed Keatonem były jeszcze tylko dwie znaczące komedie, na których kształt i treść miał mieć zasadniczy wpływ. Pierwsza z nich to Marynarz słodkich wód.

Pomimo pewnych skojarzeń z Marynarzem na dnie morza, jego słodkowodny kuzyn to zupełnie inny typ filmu. Keaton gra tutaj syna kapitana parowca rzecznego. Studiujący w Bostonie młodzieniec przybywa do ojca pomieszkującego w którymś  z portów nad Missisipi. Kapitan, krewki i wulgarny kawał chłopa, jest zdumiony, że jego niewidziany od lat syn okazuje się kurduplowatym, wymuskanym inteligencikiem. Ich relacja od początku staje się burzliwa. Ojciec podejmuje próby ukształtowania syna na swoje podobieństwo, ten natomiast usiłuje przekonać staruszka o swojej wartości. Sytuacji nie poprawia fakt, że Bill Junior podkochuje się w córce największego rywala Billa Seniora, Jamesa Kinga. King jest właścicielem nowoczesnego, luksusowego parowca wycieczkowego i z wzajemnością nienawidzi swojego konkurenta. Ich dzieci nie podzielają zapatrywań rodziców, co może doprowadzić nieszczęsną waśń do zakończenia.

Marynarz słodkich wód ma sympatyczną linię fabularną skupiającą się na konflikcie pokoleniowym. Nie należy traktować tej waśni do końca serio, w końcu mamy do czynienia z komedią. Film napędza przede wszystkim relacja ojca z synem. Keaton ze swoim kamiennym obliczem jest w roli syna uroczo niewinny. Nieco słabiej wypada Jack Torrance jako Bill Senior - postać przeszarżowana i dość wulgarna. Mimo wszystko między panami kształtuje się udana dynamika nadająca fabule wiarygodności.

Gagi w Marynarzu słodkich wód należą do całkiem zabawnych. Jest trochę humoru opartego na kontraście pomiędzy protagonistami, na czele ze świetną sceną wyboru dla Williama Juniora odpowiedniego nakrycia głowy. Jest typowy Keatonowski slapstick z bardzo dobrą sceną przemycania do aresztu narzędzi ukrytych w wielkim bochenku chleba. Są również sekwencje kaskaderskie pokazujące walkę Billa Juniora z demolującym port cyklonem. Tutaj nie sposób nie wspomnieć o bardzo efektownym numerze, kiedy na Keatona przewraca się cała fasada domu, a bohater przeżywa tylko dzięki temu, że stał w miejscu upadku niedużego okienka. Śmiertelnie niebezpieczne ujęcie nakręcono z użyciem prawdziwej fasady i bez kaskadera. 

Marynarz nie jest filmem odkrywczym i daleko mu do kreatywności Generała. Wywołuje uśmiech na twarzy i ogląda się go z dużą przyjemnością, ale początek zniżki formy Keatona jest już widoczny. To po prostu lekka komedyjka. Fanom slapsticku i specyficznej fizjonomii Bustera na pewno przypadnie do gustu. Ja wystawiam mu 7 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com

czwartek, 21 czerwca 2018

Generał/The General (1926)

Film o maszyniście i jego lokomotywie

Reżyseria: Clyde Bruckman i Buster Keaton
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 16 min.

Wystepują: Buster Keaton, Marion Mack, Glen Cavender

Buster Keaton kochał pociągi i pasjonował się historią kolejnictwa. Jego pasja wzbogaciła o ciekawe sceny film Rozkosze gościnności, a w przypadku Generała Keaton poszedł już na całego. Lokomotywa, wagony, tory, zwrotnice - wokół nich kręci się cała fabuła filmu, którego centralną częścią są dwa niezwykłe pościgi na torach. Generał był pierwotnie krytykowany z powodu odejścia przez Bustera od swojej zwyczajowej konwencji. Mało w nim humoru, dużo natomiast akcji i numerów kaskaderskich. Z dzisiejszej perspektywy trudno nie pochwalić decyzji komika. Keaton włożył w Generała dużo serca, co zdecydowanie rzutuje na końcowy efekt.

Film rozgrywa się w początkowej fazie wojny secesyjnej. Bohaterem jest maszynista Johnnie Gray, który nie zostaje przyjęty do armii Konfederatów, ponieważ komisja poborowa uznaje, że będzie bardziej przydatny na dotychczasowym stanowisku. Jego sympatia Annabelle podejrzewa Johnniego o tchórzostwo i zrywa z nim. Maszynista będzie miał jednak okazję wykazać się odwagą. Jego pociąg (noszący tytułowe imię Generał) zostaje uprowadzony przez szpiegów Unii. Co gorsza na jego pokładzie przez przypadek znajduje się Annabelle. Johnnie rusza w pościg drugą lokomotywą. Pełnej niezwykłych przygód pogoni i drodze powrotnej poświęcona jest dalsza część filmu.

Zupełnie nie rozumiem, jak współcześni Generałowi krytycy mogli zarzucać mu monotonność. Owszem, większą część filmu stanowi jazda pociągiem, ale to, co wyczyniają Johnnie i jego adwersarze, jest doprawdy nieprzeciętne. Keaton zawarł w Generale niesamowitą ilość pomysłowych manewrów, przy użyciu których parowozy ścigają się, bądź usiłują zgubić pogoń. Do najefektowniejszych należy katastrofa mostu kolejowego, ale mamy też wykolejenia, ostrzał artyleryjski, różnorodne manipulacje zwrotnicami i inne pułapki. Do tego Keaton nie byłby sobą, gdyby nie popisywał się sztuczkami kaskaderskimi. Biega więc po pędzącym pociągu, zwisa z niego, zeskakuje, wspina się, odczepia wagony. Generał wyróżnia się pomysłowymi ujęciami kamery i chętnie korzysta z podkręcającego napięcie montażu równoległego. Nie wątpię, że komponowanie filmu było dla aktora i reżysera w jednej osobie znakomitą zabawą. Zapewne dlatego znacznie przekroczył budżet, co skutkowało finansowym niepowodzeniem filmu.

Generał to także nieprzeciętne dekoracje. Jako plenery wykorzystano niemodernizowane linie kolejowe w stanie Oregon. Występujące w filmie pociągi są oryginalnymi maszynami używanymi w czasach wojny secesyjnej. Z tej epoki pochodzi także broń i mundury aktorów. Do kilku scen Keaton zaangażował duże grupy statystów odgrywających role żołnierzy Północy i Południa. Jego dbałość o szczegóły (zapewne wynikająca w dużej mierze z kolejarskiego hobby) jest doprawdy godna podziwu.

Aktorsko Generał jest chyba największym osiągnięciem Bustera, któremu ograniczenie elementów komediowych wyszło na zdrowie. Johnnie Gray prezentuje się jako zdeterminowany, przedsiębiorczy człowiek pragnący odzyskać ukochany parowóz oraz uznanie w oczach byłej narzeczonej. Widać tu pochwałę amerykańskiego indywidualizmu. Sama fabuła nie jest szczególnie skomplikowana, chociaż oparto ją na prawdziwej historii z czasów wojny secesyjnej. Grunt że scenariusz dostarcza odpowiedniego podłoża do popisów pociągu i jego maszynisty. Zdziwiła mnie jednak decyzja, żeby pozytywnymi bohaterami filmu uczynić przedstawicieli Południa. Ponieważ brak w nim akcentów politycznych czy rasistowskich, ostatecznie odbieram ten pomysł neutralnie.

Generał to bez wątpienia najlepszy jak dotąd film Keatona. Szkoda, że w czasach sobie współczesnych nie zdobył należnego mu uznania i właściwie zakończył karierę reżysera jako niezależnego twórcy. Dla mnie pozostanie znakomitym świadectwem kreatywności i pasji tego artysty. Wystawiam 9 gwiazdek. Zdecydowanie warto go obejrzeć.

źródło grafiki - www.imdb.com

piątek, 15 czerwca 2018

Szczęśliwa siódemka/Seven Chances (1925)

Film o desperackim poszukiwaniu żony

Reżyseria: Buster Keaton
Kraj: USA
Czas trwania: 56 min.

Występują: Buster Keaton, T. Roy Barnes, Snitz Edwards, Ruth Dwyer

Buster Keaton w swojej kolejnej niedługiej komedii sięga po formułę wypróbowaną już w Rozkoszach gościnności - postawmy bohatera w absurdalnej sytuacji, wyeksploatujmy ją do skrajności i sprawdźmy, co z tego wyjdzie. Efekty takiego podejścia mogą być bardzo zabawne, ale łatwo przesadzić. Jak to wygląda w Szczęśliwej siódemce?
 
Keaton wciela się w tym filmie w postać Jimmy'ego Shannona, partnera w spółce prawniczej prowadzonej wspólnie z Billym Meekinem. Z powodu kilku niefortunnych decyzji firmie grozi bankructwo. Na horyzoncie pojawia się jednak niespodziewany ratunek. Okazuje się, że zmarły dziadek Jimmy'ego pozostawił mu w spadku siedem milionów dolarów. Jest jednak pewien warunek - ma się ożenić się do dnia określonego w testamencie. Niefortunnie okazuje się, że termin upływa tego wieczora. Jimmy próbuje namówić na szybki ślub swoją sympatię Mary Jones, robi to jednak tak niezręcznie, że ta z nim zrywa. Bohater staje przed wyzwaniem błyskawicznego znalezienia innej panny młodej.

Od momentu zawiązania akcji Siódemkę można podzielić na dwie części. W pierwszej bohater Keatona desperacko oświadcza się każdej napotkanej kobiecie, za każdym razem z opłakanymi rezultatami. Do zabawniejszych momentów należą oświadczyny manekinowi fryzjerskiemu oraz dziewoi, która mimo dojrzałego wyglądu okazuje się niepełnoletnią. Z drugiej strony pojawia się żenująca dzisiejszego widza scenka, w której bohater daje drapaka, gdy inna wybranka okazuje się starszą od niego Murzynką. Mimo tej wpadki trzeba Keatonowi przyznać, że wymyślenie kilkunastu sposobów dostania kosza wymagało dużej kreatywności.
 
Końcowa część filmu to rozbudowana sekwencja akcji. A konkretnie jest ucieczki Jimmy'ego przed tłumem kobiet w sukniach ślubnych - szczyt absurdu i typowy przykład komizmu a la Keaton. Aktor po raz kolejny daje dowody dużej sprawności fizycznej i ryzykanctwa, gdyż pogoń obejmuje między innymi atak na niego przy pomocy maszyn budowlanych czy miniaturową lawinę, podczas której stacza się po zboczu razem z głazami.

Bardzo dobra jest w Szczęśliwej siódemce praca kamery - wszędobylskiej, ruchliwej, pokazującej akcję z niespodziewanych pozycji. Kręcenie z pojazdu bądź ujęcia z wysokości to w filmach Keatona już właściwie standard. Sporej sprawności technicznej wymagało też od reżysera kierowanie liczącym koło setki tłumem panien młodych. Widać, że z każdym kolejnym filmem Keaton rozwija się jako reżyser. Co prawda obszar jego zainteresowań jest dość specyficzny, ale nie sposób odmówić mu talentu.
 
Jaki jest końcowy efekt? Absurdalny humor zawsze w cenie. Keatonowi udało się przy tym (z jednym przytoczonym powyżej wyjątkiem) zachować granice dobrego smaku. Szczęśliwa siódemka często bawi, pomimo pewnej monotonii akcji. Brakuje je natomiast jakiejś głębszej myśli stojącej za śmieszną fabułą. Dobra zabawa i sprawność techniczna to mimo wszystko odrobinę za mało. Dlatego też wystawiam 7 gwiazdek.
 
źródło grafiki - www.imdb.com

wtorek, 15 maja 2018

Marynarz na dnie morza/The Navigator (1924)

Film o podróżnych mimo woli.

Reżyser: Buster Keaton i Donald Crisp
Kraj: USA
Czas trwania: 59 min.

Występują: Buster Keaton, Kathryn McGuire

Marynarz na dnie morza to kolejnie krótkie dziełko Bustera Keatona zabierające nas w charakterystyczny dla tego komika świat pomyłek, złośliwych przedmiotów martwych i pełnej absurdu fantazji. Marynarz w mniejszym stopniu od poprzednich produkcji Keatona stawia na szalone wyczyny kaskaderskie, skupiając się bardziej na aspektach komediowych. Ciekawa jest geneza powstania tego filmu. Otóż Keaton dowiedział się, że w porcie San Francisco stacjonuje przeznaczony do złomowania wojskowy statek towarowy. Właściciel okrętu był otwarty na wynajęcie go po niewygórowanej cenie 25 000 $. Keaton i jego współpracownicy postanowili skorzystać z okazji i nakręcić film, którego akcja osadzona będzie na pokładzie statku. Ich dzieło bardzo skorzystało na realistycznych lokacjach.

Scenariusz Marynarza, podobnie jak to było w Młodym Sherlocku Holmesie, służy jako spoiwo dla kolejnych humorystycznych scenek. Głównymi bohaterami są bogaty parweniusz Rollo Treadway (w tej roli Keaton) i jego równie bogata niedoszła narzeczona Betsy (poprawna Kathryn McGuire). Na początku filmu Rollo składa dziewczynie niespodziewane oświadczyny, które zostają odrzucone. Wskutek kilku absurdalnych pomyłek i zbiegów okoliczności dwójka niezależnie od siebie wchodzi na pokład wojennego statku Navigator. Tej samej nocy okręt wskutek działań sabotażystów wypływa na morze bez załogi. Jako jedyni pasażerowie Navigatora, Rollo i Betsy są zmuszeni urządzić się na jego pokładzie do czasu, aż nadejdzie ratunek. Oczywiście nie obejdzie się bez kłopotów.

Marynarz na dnie morza jest całkiem zabawnym filmem. Gagi oparte są na uwięzieniu dwójki bohaterów w obcym dla nich środowisku. Rollo i Betsy nie tylko nie mają pojęcia żegludze, brak im również zdolności praktycznych. Świetne są sceny, kiedy przyzwyczajeni do korzystania z usług służby bohaterowie usiłują przygotować w okrętowej kuchni posiłek. Dużym wyzwaniem są dla nich nawet takie czynności jak otwarcie puszek z żywnością czy posłodzenie kawy. Zwłaszcza, że próbują tego dokonać za pomocą siekier, maczet i innych niezbyt przystosowanych do takich zadań sprzętów. W pamięć zapadają też sceny nakręcone pod wodą. Rollo ubrany w kombinezon do nurkowania usiłuje załatać dziurę w kadłubie statku, korzystając najpierw z prowizorycznych narzędzi, a później z atakujących go ryb [sic!].

Buster Keaton nie byłby sobą, gdyby nie zawarł w filmie kilku scen akcji. Tym razem bohaterowie, korzystając z amunicji w rodzaju fajerwerków i orzechów kokosowych, muszą obronić się przed atakiem ludożerców. Nie uświadczymy tutaj tak ryzykownych wyczynów, jakich dokonywał Keaton w swoich poprzednich filmach, ale i tak jest na co popatrzeć. Podobała mi się zwłaszcza zaimprowizowana przez "tubylców" drabina oblężnicza wykonana z palmy.

Marynarz na dnie morza jest całkiem udaną komedią zawierającą typowe dla Bustera Keatona gagi sytuacyjne. Nie powiem, w niektórych momentach rozbawił mnie ten film dość mocno. Mimo to trochę uwiera fasadowość scenariusza, który jako historia oddzielona od gagów nie ma większego sensu. Wystawiam 7 gwiazdek. Było miło, oczekiwałem jednak czegoś lepszego.

źródło grafiki - www.imdb.com

wtorek, 8 maja 2018

Młody Sherlock Holmes/Sherlock Jr. (1924)

Film o domorosłym detektywie i jego marzeniach.

Reżyser: Buster Keaton
Kraj: USA
Czas trwania: 46 min.

Występują: Buster Keaton, Kathryn McGuire, Joe Keaton, Erwin Connelly, Ward Crane, Ford West

Młody Sherlock Holmes to komedia dużo skromniejsza rozmiarowo od Rozkoszy gościnności i uboższa fabularnie. Jak powiedział o Sherlocku jego reżyser i gwiazda Buster Keaton, chciał on nakręcić ten film przede wszystkim po to, żeby zamieścić w nim scenę wejścia głównego bohatera w ekran kinowy. Z tego podejścia wynika konstrukcja scenariusza filmu - ma łączyć luźną nicią gagi i kaskaderskie popisy gwiazdy.

Główny bohater Sherlocka jest pracownikiem obsługi małego kina, a w wolnych chwilach detektywem amatorem. Oprócz tego stara się o rękę sympatycznej dziewczyny z sąsiedztwa. Jego rywal, lokalny cwaniaczek, kradnie ojcu dziewczyny kieszonkowy zegarek, zastawia go w lombardzie i podrzuca "młodemu Sherlockowi" do kieszeni kwit. Fałszywie oskarżony o kradzież bohater musi teraz zrobić wszystko, aby oczyścić się z zarzutów. Niestety jego zdolności detektywistyczne okazują się nader kiepskie.

Humor Młodego Sherlocka Holmesa opiera się w dużej mierze na slapsticku. Główny bohater jest nieudolny. Potyka się na rzuconej własnoręcznie skórce od banana. Śledząc podejrzanego, dosłownie depcze mu po piętach. W końcu na własne życzenie zostaje powalony strumieniem wody z potężnej cysterny do mycia wagonów kolejowych (ten ostatni trik Keaton przypłacił długoletnią kontuzją kręgosłupa). W moim odczuciu nie są to szczególnie śmieszne gagi, kwestia to jednak gustu.

W drugiej części filmu drzemiący bohater śni o życiu prawdziwego detektywa. Jest teraz mistrzem kierownicy i znakomitym śledczym, któremu wszystko się udaje. Dzięki temu możemy obejrzeć kilka popisowych numerów kaskaderskich, które są w moim odczuciu ciekawsze od dowcipów. Na uwagę zasługuje scena pościgu samochodowo/motocyklowego filmowana z kamer zamontowanych na pojazdach i bardzo dynamiczna. To bodaj pierwszy efektowny pościg w historii kina. Za najlepszy moment filmu uważam jednak pojedynek "Sherlocka" ze jego adwersarzem przy stole bilardowym. Jedna z bil ma w środku ładunek wybuchowy, jednak bohater Keatona za pomocą niesamowitych sztuczek cały czas ją omija, ku zdumieniu złoczyńców wbijając po kolei inne kule. Co godne podkreślenia, wszystkie uderzenia są autentyczne i wykonane osobiście przez aktora. Nakręcenie całej sceny zajęło pięć dni.

Wychwalana przez Keatona sekwencja "wejścia" w film dziś nie wygląda już tak imponująco, choć na pochwałę zasługuje jej pomysłowość. Młody Sherlock nie tylko wskakuje w ekran, ale już "na filmie" przechodzi pomiędzy różnymi lokacjami nałożonymi na siebie dzięki zastosowaniu zręcznego montażu. Co prawda pomysł został podpatrzony u niemieckich ekspresjonistów (Golem i Cienie), jednak Keaton kreatywnie go rozwinął.

Podsumowując, Młody Sherlock Holmes jest filmem słabo rozwiniętym fabularnie i przeciętnie śmiesznym. Nie gustuję zbytnio w slapstickowych gagach. Na duże oklaski zasługują natomiast sceny akcji i pomysłowa kinematografia. Mimo wszystko mam nadzieję, że najlepsze obrazy Bustera Keatona jeszcze przede mną. Ten otrzymuje dość słabe 7 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com

sobota, 28 kwietnia 2018

Rozkosze gościnności/Our Hospitality (1923)

Film o świętej powinności gospodarza.

Reżyser: Buster Keaton, John G. Blystone
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 16 min.

Występują: Buster Keaton, Joe Roberts, Natalie Talmadge, Ralph Bushman, Craig Ward

Na scenę wkracza Buster Keaton, trzeci obok Chaplina i Lloyda z wielkich komików filmu niemego. Wkracza z przytupem, prezentując w Rozkoszach gościnności nie tylko świetne gagi, ale również zapierające dech w piersiach sceny kaskaderskie. Okazuje się, że zawód aktora komediowego wymagał kiedyś nie tylko talentu, ale również niezwykłej sprawności fizycznej.

Rozkosze gościnności przedstawiają w satyrycznym ujęciu historię waśni rodzin Canfieldów i McKayów. W początkowych minutach filmu, podczas burzliwej nocy, John McKay i James Canfield zabijają się nawzajem. Ten pierwszy pozostawia żonę i małego synka, drugiego opłakuje brat Joseph wychowujący trójkę dzieci. Pani McKay wyjeżdża z synem do Nowego Jorku, postanawiając uciec jak najdalej od bezsensownego konfliktu. Dwadzieścia lat później, w okolicach roku 1830, młody Willie McKay otrzymuje list wzywający go w rodzinne strony w celu przejęcia majątku po ojcu. Podróż koleją odbywa w towarzystwie sympatycznej Virginii. Oczarowana dziewczyna zaprasza go do swego domu na obiad. Młody McKay nie ma pojęcia, że wchodzi do jaskini lwa, ponieważ Virginia okazuje się córką Josepha Canfielda, a w domu czekają ojciec i dwaj bracia pałający żądzą zemsty na przeklętym McKayu.

Historia rodowej waśni wydaje się ciężkim materiałem na komedię, Buster Keaton i spółka poradzili sobie jednak z tym tematem z dużym wdziękiem. Co prawda początkowe sceny filmu, przedstawiające strzelaninę w strugach deszczu, budzą prawdziwą grozę, później jest jednak zdecydowanie luźniej. Keaton był znany jako miłośnik kolejnictwa i sporo miejsca poświęcił w Rozkoszach gościnności podróży bohatera. McKay jedzie pociągiem bardzo wczesnego typu. Tabor kolejowy przypomina raczej zaprzęg, ciągnięty jest przez prymitywny parowóz; również tory są dość zabawnej konstrukcji. Całość posuwa się tak wolno, że pies głównego bohatera może spokojnie truchtać pod wagonem, a obsługa ma czas przesuwać tory [sic!], żeby lokomotywa mogła ominąć osła stojącego na trasie przejazdu. Co ciekawe, na potrzeby filmu zbudowano dokładną replikę Rakiety Stehpensonów, jednego z pierwszych w historii parowozów. Początki kolejnictwa musiały być bardzo zabawne.

Konfrontacja Williego z Canfieldami zajmuje drugą część filmu i składa się z różnorodnych scenek, w których ojciec i synowie próbuje bezskutecznie dopaść swą ofiarę. Trzech dryblasów, każdy mierzący ponad metr dziewięćdziesiąt, wręcz przytłaczają swą obecnością mizernej postury Keatona. McKay dość szybko orientuje się, co mu grozi i wymyśla rozmaite fortele, by zapewnić sobie bezpieczeństwo. Wśród nich jest między innymi przywdzianie kobiecego stroju oraz wykorzystanie świętego prawa gościnności, które nie pozwala nieprzyjaciołom na zaatakowanie go, póki przebywa w ich domu. Keaton odgrywa swego bohatera z kamienną twarzą (jego znak rozpoznawczy), wykazując za to dużą sprawność fizyczną. Dość powiedzieć, że im bliżej finału, tym bardziej desperackich i niebezpiecznych wyczynów dokonuje, aby uniknąć śmierci. Buster Keaton, nie korzystający z pomocy kaskaderów, omal nie przypłacił życiem jednej ze scen nagrywanych w rwącej rzece.

Z aspektów technicznych filmu, obok fascynujących reliktów kolejnictwa oraz przezabawnego roweru bez pedałów, na którym w jednej ze scen porusza się główny bohater, na wyróżnienie zasługują także atrakcyjne plenery. Keaton starannie wybrał idylliczne otoczenie, na tle którego jego bohaterowi przyszło walczyć o życie.

Rozkosze gościnności są zabawną, dynamiczną komedią z pomysłowymi gagami i niegłupią fabułą. Stanowiły świetną rozrywkę dla kinomana lat dwudziestych, a dziś również niczego im nie brakuje. Zdecydowanie warto obejrzeć ten film. Przyznaję mu 8 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com