Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1917. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1917. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 kwietnia 2018

Chronometry - nagrody blogowe (lata 1914-1919)

W ciągu pierwszego miesiąca pisania tego bloga obejrzałem i zrecenzowałem dwadzieścia jeden filmów stworzonych przed rokiem 1920. Z takiej puli można wybrać i wyróżnić pozycje z różnych  powodów wartościowe. To dobra okazja, żeby podsumować osiągnięcia wczesnego okresu kina. Stąd pomysł swego rodzaju nagród, które z racji nazwy bloga nazwałem Chronometrami.

Pierwsza edycja Chronometrów obejmuje siedem kategorii. Ponieważ filmów nie jest zbyt wiele, na razie nie będę oddzielał anglojęzycznych od pozostałych, chociaż w przyszłości pewnie to nastąpi. Również wyróżniających się kreacji aktorskich nie było na tyle dużo, aby wyodrębniać aktorów pierwszo- i drugoplanowych. Natomiast nagroda muzyczna będzie musiała poczekać do chwili, kiedy za kilka miesięcy na blogu pojawią się filmy gadane. Co prawda większość filmów niemych ma oprawę muzyczną, nie potrafię jednak sprawdzić, czy jest to muzyka oryginalna, czy też została dodana podczas rekonstrukcji lub publikacji aktualnej wersji filmu.

W ramach każdej z kategorii wskazałem kilka nominacji oraz wyróżniłem jednego laureata według mnie najlepszego/najlepszą w swojej dziedzinie. Przejdźmy zatem do nagród.

Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Nominowani:
Banici - za efektywne i efektowne wykorzystanie przyrody i pogody w budowie nastroju filmu
Bramy piekła - za umiejętne wykorzystanie technik barwienia kliszy oraz za przekonujące przedstawienie scen pożaru
Narodziny narodu - za nowatorskie techniki montażu równoległego i efektowne sceny bitew
Skarb rodu Arne - za piękne przedstawienie skandynawskiej zimy
Wild and Woolly - za profesjonalny montaż scen strzelanin i pościgów konnych

Srebrny Chronometr otrzymuje film Narodziny narodu.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Nominowani:
Cabiria - za rewelacyjny plan kartagińskiej świątyni Molocha z przerażającym posągiem-paleniskiem
Malarz smoków - za klimatyczne odtworzenie japońskiej rezydencji i ogrodu oraz wykorzystanie doskonałego pleneru w Parku Narodowym Yosemite
Niebieski ptak - za niezwykłe przedstawienie fantastycznych krain ze świata snów
Nietolerancja - za przeprowadzoną z epickim rozmachem rekonstrukcję na planie filmowym starożytnego Babilonu
Skarb rodu Arne - za przekonujące odwzorowanie szesnastowiecznej Szwecji, w szczególności twierdzy więziennej i miasteczka portowego
Złamana lilia - za stylową rekonstrukcję mrocznych londyńskich slumsów

Srebrny Chronometr otrzymuje film Nietolerancja.

Najlepszy scenariusz

Nominowani:
Victor Sjöström i Sam Ask - Banici - za przedstawienie bez upiększeń relacji łączących człowieka  z naturą
Hector Turnbull i Jeannie Macpherson - Oszustka - za dyskretne budowanie napięcia pomiędzy trójką bohaterów
Maurice Stiller i Gustaf Molander - Skarb rodu Arne - za tchnięcie w film szekspirowskiego ducha
Louis Feuillade - Wampiry - za zawiłą acz porywającą intrygę z wieloma zwrotami akcji
D.W. Griffith - Złamana lilia - za smutną opowieść czerpiącą z prozy życia
 
Srebrny Chronometr otrzymują Maurice Stiller i Gustaf Molander.

Najlepsza aktorka

Nominowane:
Lillian Gish - Prawdziwe serce Susie - za kreację postaci kompletnej, z wiarygodnym charakterem i rozkosznymi manieryzmami
Lillian Gish - Złamana lilia - za złamanie widzowi serca
Mary Johnson - Skarb rodu Arne - za kreację dziewczyny rozdartej pomiędzy miłością a pragnieniem zemsty
Mae Marsh - Nietolerancja - za hart ducha i porywającą walkę z przeciwnościami losu
Musidora - Wampiry - za wzbudzenie niepokoju i fascynacji
Mary Pickford - Małe bogate biedactwo - za wdzięczne wcielenie się w rolę zagubionego dziecka

Srebrny Chronometr otrzymuje Lillian Gish za film Prawdziwe serce Susie.
 
Najlepszy aktor

Nominowani:
Rockliffe Fellowes - Regeneration - za resocjalizację młodego Owena
Robert Harron - Nietolerancja - za szorstki, chłopięcy urok ulicznika
Robert Harron - Prawdziwe serce Susie - za ukazanie metamorfozy chłopca w mężczyznę
William S. Hart - Bramy piekła - za odegranie przemiany religijnej bez popadnięcia w kicz
Richard Lund - Skarb rodu Arne - za rolę wielowymiarowego antybohatera wymykającego się schematom
Victor Sjöström - Banici - za stworzenie postaci człowieka skonfliktowanego ze społeczeństwem, ale pogodzonego ze sobą
 
Srebrny Chronometr otrzymuje Robert Harron za film Prawdziwe serce Susie.

Najlepszy reżyser

Nominowani:
Cecil B. DeMille - Oszustka - za umiejętność wzburzenia krwi widza
D.W. Griffith - Narodziny narodu - za doskonały warsztat, choć wykorzystany w niewłaściwej sprawie
D.W. Griffith - Złamana lilia - za doskonały warsztat wykorzystany we właściwej sprawie
Mauritz Stiller - Skarb rodu Arne - za wzorową realizację bardzo dobrego scenariusza, świetne poprowadzenie znakomitych aktorów i umiejętne wykorzystanie kinematografii, by osiągnąć zachwycający efekt finalny
Charles Swickard - Bramy piekła - za ujęcie niełatwego tematu w sposób budzący szacunek
Maurice Tourneur - Małe bogate biedactwo - za zabranie widza na wycieczkę w świat swoich fantazji, przy sprawnym wykorzystaniu tego, co umożliwiała ówczesna technika filmowa

Srebrny Chronometr otrzymuje Mauritz Stiller.
 
Najlepszy film

Nominowani:
Bitwa nad Sommą - za wolne od stronniczości ukazanie oblicza I Wojny Światowej
Bramy piekła - za western, który oprócz akcji ma coś do przekazania
Nietolerancja - za ambitną próbę ukazania, co jest ponadczasowe w ludzkiej cywilizacji
Skarb rodu Arne - za klasyczną tragedię w najlepszym tego słowa znaczeniu
Wampiry - za zawiłą lecz zapewniającą nieustanną rozrywkę historię w klimacie pulpy
Złamana lilia - za odwagę w poruszaniu ważkich problemów społecznych

Złoty Chronometr otrzymuje film Skarb rodu Arne.

Średnia moich ocen z omawianego okresu wyniosła 6,71.

piątek, 23 marca 2018

Wild and Woolly (1917)


Film o wielkiej hucpie na Dzikim Zachodzie.

Reżyser: John Emerson
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 12 min.
Występują: Douglas Fairbanks, Eileen Percy

Wild and Woolly to kolejna lżejsza pozycja z USA, komediowy western czerpiący chyba ze wszystkich możliwych stereotypów o Dzikim Zachodzie. Jego bohaterem jest Jeff Hillington, syn magnata kolejowego, który bardzo pragnie zostać kowbojem. Choć mieszka w Nowym Jorku, ubiera się jak bohater swoich ukochanych powieści groszowych, ma pokój pełen gadżetów z Dzikiego Zachodu (łącznie z kołatką z rewolweru i mechanicznym siodłem do treningów), cwałuje konno po miejskich parkach i jest osobą o dość luźnym kontakcie z rzeczywistością. Zaznaczę, że mówimy tu o osobie dorosłej. Jeff zostaje przez ojca wysłany do miasteczka Bitter Creek w Arizonie, aby zbadać opłacalność pociągnięcia tam linii kolejowej. Choć Bitter Creek jest zupełnie normalnym, cywilizowanym miasteczkiem, jego mieszkańcy postanawiają wykorzystać upodobania Jeffa i odegrać przed nim komedię: stawiają makiety saloonu i innych kojarzących się z Dzikim Zachodem budynków, przywdziewają odpowiednie stroje i inscenizują szereg sytuacji takich jak strzelaniny ślepymi nabojami, tańce w saloonie i fikcyjny napad na pociąg. Wszystko to w celu zdobycie jego przychylności. Kilka szemranych postaci postanawia wykorzystać ten teatrzyk do własnych, niecnych celów, co w rezultacie daje Jeffowi okazję do pokazania, co naprawdę jest wart.

Zdaję sobie sprawę, że powyższy opis robi wrażenie całkiem zabawnej komedii, jednak Wild and Woolly nie podobał mi się. Przyczyny są dwie. Pierwszą jest postać głównego bohatera, który jest hiperaktywnym, nadpobudliwym idiotą. Jeff nie zatrzymuje się nawet na sekundę, nie myśli, tylko bez wahania rzuca się w odgrywane ku jego uciesze przedstawienie. Najwyraźniej różnica pomiędzy rzeczywistością a fikcją nie ma dla niego znaczenia. Jako taki nie wzbudził mojej sympatii tylko irytację. Druga sprawa to wykorzystanie w filmie, jak już wspomniałem, chyba wszystkich typowych stereotypów związanych z Dzikim Zachodem. Być może dla widza z czasów współczesnych filmowi było to atrakcyjne, jednak dla mnie poszczególne sceny były powieleniem klisz, które widziałem już wiele razy. Nieważne, że było to celowe; wolałbym więcej oryginalności. Na domiar złego pojawiająca się w filmie grupa Indian (akurat oni nie byli "udawani") została przedstawiona jako wyjątkowo wulgarna zbieranina pijaków, łobuzów i bandytów tańczących pogańskie tańce wokół schwytanego jeńca. W ich przypadku skorzystano ze wszystkich będących pod ręką negatywnych skojarzeń. Dość paskudne.

Moje zastrzeżenia nie oznaczają, że film jest jednoznacznie zły. Bardzo podobał mi się montaż scen strzelanin i pościgów konnych, wykonany profesjonalnie i bardzo dynamicznie. Wrażenie robi również sprawność fizyczna i zdolności kaskaderskie grającego główną rolę Douglasa Fairbanksa, który między innymi przeskakuje z konia na pędzący pociąg. Szkoda tylko, że jego ekspresyjny styl odgrywania Jeffa jest taki irytujący.

Podsumowując, film otrzymuje minusa za fabułę i postać głównego bohatera, plusa za sceny akcji i montaż. Ogólnie wychodzi pół na pół. 5 gwiazdek. Nie wykluczam, że są osoby, które będą się przy Wild and Wooly dobrze bawić, ale niestety nie jest to film dla mnie.

źródło grafiki - www.imdb.com

czwartek, 22 marca 2018

Małe bogate biedactwo/The Poor Rich Little Girl (1917)


Film o osamotnionym dziecku bogatych rodziców.
Reżyser: Maurice Tourneur
Kraj: USA
Czas trwania: 1h 4 min.
Występują: Mary Pickford, Madlaine Traverse, Charles Wellesley


Po kilku cięższych gatunkowo pozycjach miałem chęć na coś lżejszego. Wybór padł na Małe bogate biedactwo, film z akcentami komediowymi, choć tak naprawdę smutny. Bohaterką jest Gwendolyn, jedenastoletnia dziewczynka, córka nowobogackiego małżeństwa. Rodzina mieszka w dużej posiadłości i zatrudnia kilkuosobową służbę. Rodziców stać również na wynajęcie dla córki prywatnych nauczycieli. Dziecko właściwie nie opuszcza domu i nie ma kontaktu z rówieśnikami. Również rodzice nie poświęcają jej uwagi - ojciec zajmuje się spekulacjami giełdowymi i wyraźnie przeżywa depresję, matka zajęta jest prowadzeniem życia towarzyskiego. Gwen wychowują surowi i niesympatyczni służący. Dziewczynka zaczyna mieć tego dość, co doprowadza do kilku absurdalnych sytuacji. Gwen obrzuca się błotem ze szwendającymi się w okolicy posiadłości ulicznikami, demoluje łazienkę, a nawet (co przedstawione jest wyjątkowo komicznie) urządza w salonie tańce z przygodnymi towarzyszami zabawy - ulicznym kataryniarzem i hydraulikiem. Nie ulega wątpliwości, że sytuacja zbliża się do punktu krytycznego i coś w życiu małego bogatego biedactwa musi ulec zmianie.

Film zawiera ciekawe sekwencje psychodeliczne rozgrywające się w trakcie snu bohaterki. Występują w nich zdeformowani rodzice i służba Gwen, a także towarzysząca jej wesoła kompania, w skład której obok hydraulika i kataryniarza wchodzi humanoidalny osioł. Psychodelia symbolizować ma marzenie dziewczyny o zdobyciu w końcu zainteresowania rodziców. Zarówno wykonanie (kostiumy, rekwizyty) jak i wymowa tych sekwencji jest niezwykle udana. A wszystko stworzone jest bardzo prostymi, z dzisiejszego punktu widzenia właściwie chałupniczymi środkami. Szczególnie zwrócę tu uwagę na fragment z umiejscowioną w domowej piwnicy piekielną machiną do drukowania pieniędzy.

Główną rolę w Małym bogatym biedactwie zagrała Mary Pickford, wschodząca gwiazda filmu. Może się wydawać dziwne, że rolę jedenastolatki powierzono aktorce liczącej sobie ponad dwadzieścia wiosen, jednak oniryczna atmosfera filmu oraz świetna gra Pickford sprawiły, że zupełnie mi to nie przeszkadzało. Aktorka wyróżnia się w roli Gwen energią oraz połączeniem młodzieńczej niewinności i wdzięcznego łobuzerstwa. W scenach dramatycznych potrafi wzbudzić współczucie spojrzeniem smutnego, zagubionego dziecka. Zwraca też uwagę jej niesamowita fryzura - bardzo długie, wspaniale utrzymane loki. Bardzo chętnie obejrzę ją w innych rolach.

Małe bogate biedactwo to bardzo dobry komediodramat o wysokim poziomie aktorstwa i kinematografii. Jego dodatkowym atutem są surrealistyczne sceny snów dowodzące oryginalnej wyobraźni reżysera. Film zdecydowanie godny uwagi. Otrzymuje 8 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com