Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chronometry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chronometry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2019

Chronometry - nagrody blogowe (rok 1936)

W roku 1936 trwał dalszy rozwój nurtów kina zapoczątkowanych w latach poprzednich. Hollywood produkowało przede wszystkim melodramaty i komedie. Pojawiło się kilka produkcji usiłujących zajrzeć głębiej w zakamarki duszy ludzkiej. Warto również zwrócić uwagę na rozwijający się nurt kina przygodowego. Co do zasady jednak kino amerykańskie okrzepło. Czas eksperymentów zakończył się, zastąpiony przez erę ewolucji i odcinania kuponów od sprawdzonych rozwiązań. W Europie kolejne mniej lub bardziej udane filmy stworzyli Hitchcock i Renoir. Poza nimi niewiele obrazów przebiło się do szerszej publiki. Cieszy za to rozwój filmu japońskiego. Pierwszy z tamtejszych mistrzów, Yasujiro Ozu, otrzymał do towarzystwa drugiego, Kenjiego Mizoguchiego, który dopiero rozwijał swój styl.

1936 był zdecydowanie bardziej udanym rokiem dla aktorów, niż dla aktorek. Większość hollywoodzkich diw zaliczyła słabsze role, oddając pole mniej znanym konkurentkom. Konsekwentnie rozwijała swój talent Bette Davis, postępy uczyniła bezbarwna wcześniej Ginger Rogers.  Wśród mężczyzn urodzaj był olbrzymi, i to mimo nieobecności takiego giganta jak Charles Laughton. William Powell zaliczył aż trzy dobre występy, udane role miał za sobą także Gary Cooper. Nade wszystko był to jednak rok Charliego Chaplina, który udowodnił, że kino nieme może z powodzeniem konkurować z filmami dźwiękowymi na wszystkich praktycznie polach. W gronie reżyserskim zaznaczył swoją obecność William Wyler. Wśród operatorów dobry rok miał za sobą Sol Polito.

Średnia ocen na blogu osiągnęła wartość 7,33, kontynuując trend zwyżkowy. Oglądane przeze mnie filmy były różnorodne. Choć niewiele z nich nazwałbym wybitnymi, łatwo było wyłuskać wyróżniające się elementy muzyczne, scenograficzne czy aktorskie. Ta fragmentaryczność widoczna jest także w moich wyróżnieniach. Właściwie tylko Dzisiejsze czasy odznaczyły się w większości kategorii. Zanim przejdę do nagród, wspomnę jeszcze, że postanowiłem lekko zmodyfikować formułę Chronometrów, zmniejszając ilość tekstu i wzbogacając go o zdjęcia osób wyróżnionych.

Najlepsza muzyka

Wyróżnieni:
Jerome Kern
Charlie Chaplin i Alfred Newman - Dzisiejsze czasy - za znakomitą oprawę dźwiękową, w tym końcową piosenkę, w której Tramp po raz pierwszy pozwala usłyszeć swój głos.
Arthur Honegger - Mayerling - za wiedeńską stylistykę wypracowaną przy wykorzystaniu dzieł klasyków oraz utworów własnych. 
Jerome Kern - Statek komediantów - za bogaty i różnorodny soundtrack niestroniący od piosenki "zaangażowanej".
Erich Wolfgang Korngold - Anthony Adverse - za wspaniałą klasyczną muzykę do kiepskiego filmu.
Max Steiner - Szarża lekkiej brygady - za monumentalną ścieżkę dźwiękową, w szczególności podczas końcowej bitwy.

Zwycięzca:
Jerome Kern - Lekkoduch - za oprawę do najlepszego (ze stworzonych do roku 1936) filmu tanecznego. Uwagę zwraca zwłaszcza wszechstronność - utworom napisanym do tańca towarzyszą równie dobre piosenki wykonywane przez aktorów.


Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Wyróżnieni:

Charles Crichton
Bert Glennon - Więzień na Wyspie Rekinów - za doskonałą realizację narracyjnej wizji Johna Forda.
Oliver T. Marsh i Tom Held - San Francisco - za efektowną sekwencję trzęsienia ziemi.
Sol Polito - Skamieniały las - za odważne i udane eksperymenty z ustawieniem kamery.
Sol Polito - Szarża lekkiej brygady - za zapierające dech w piersiach sceny tytułowej szarży.
Joseph Ruttenberg i Frank Sullivan - Jestem niewinny - za efektowne sceny pożaru i budujący napięcie montaż równoległy.

Zwycięzcy:
Charles Crichton, Francis D. Lyon i Lawrence Butler - Rzeczy, które nadejdą - za mroczne zdjęcia, montaż i efekty specjalne w scenach przedstawiających nową wojnę światową.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Wyróżnieni:
William S. Darling - Więzień na Wyspie Rekinów - za imponujące przygotowanie wyspiarskiego więzienia.
Charles D. Hall
Cedric Gibbons, Adrian i Oliver Messel - Romeo i Julia - za pełną smaczków, ociekającą przepychem wizję renesansowej Werony.
Tatsuo Hamada i Yoshiatsu Hino - Jedyny syn - za nadzwyczajnie dopracowaną kompozycję kadrów.
Vincent Korda - Rzeczy, które nadejdą - za pomysłowe i różnorodne obrazy apokalipsy, post-apokalipsy oraz technokracji.

Zwycięzcy:
Charles D. Hall i J. Russel Spencer - Dzisiejsze czasy - za rzucenie Chaplina na pastwę straszliwych mechanizmów.

Najlepszy scenariusz

Wyróżnieni:
Pierre Collings i Sheridan Gibney - Pasteur - za wierne i jednocześnie wciągające przeniesienie rozterek świata nauki na kinowy ekran.
Sacha Guitry - Romans szulera - za dowcipną i oryginalną fabułę o nałogowym oszuście.
Norman Krasna
Fritz Lang
Sidney Howard - Dodsworth - za wielowarstwową historię podupadającego związku.
Yasujiro Ozu, Takao Ikeda i Masao Arata - Jedyny syn - za poruszającą, egzystencjalną opowieść o niespełnionych oczekiwaniach.
Robert Riskin - Pan z milionami - za piękną bajkę o amerykańskich ideałach.
Yoshikata Yoda i Kenji Mizoguchi - Siostry z Gion - za historię dwóch tragicznych żywotów równoległych.

Zwycięzcy:
Bartlett Cormack, Fritz Lang i Norman Krasna - Jestem niewinny - za ambitną historię ukazującą problem jednostkowy w szerokim kontekście społecznym.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Mary Astor
Wyróżnione:

Virginia Bruce - Król kobiet - za wyrazistą rolę antypatycznej i chciwej gwiazdki.
Hattie McDaniel - Statek komediantów - za zabawną postać herod-baby.
Edna May Oliver - Romeo i Julia - za nie stroniącą od akcentów komediowych rolę "niańki" Julii.

Zwycięzca:
Mary Astor - Dodsworth - za delikatność i zmysłowość będącą idealnym kontrapunktem dla jej ekranowej rywalki.

Najlepszy aktor drugoplanowy
Humphrey Bogart

Wyróżnieni:
Lionel Barrymore - Dama kameliowa - za bycie łyżką miodu w aktorskiej beczce dziegciu.
Walter Connolly - Romantyczna pułapka - za komiczne sceny na rybach.
Edward Ellis - Jestem niewinny - za postać twardego szeryfa, który jednak nie daje rady sprostać wyzwaniu.
Paul Robeson - Statek komediantów - za dużą charyzmę i piękny śpiew.

Ernest Whitman - Więzień na Wyspie Rekinów - za wyrazistą rolę byłego niewolnika próbującego swych sił w wojsku.

Zwycięzca:
Humphrey Bogart - Skamieniały las - za mroczną kreację bezwzględnego i zarazem refleksyjnego bandziora.

Ruth Chatterton
Najlepsza aktorka

Wyróżnione:
Bette Davis - Skamieniały las - za nieszablonową postać rozmarzonej dziewczyny o złym charakterze.

Paulette Goddard - Dzisiejsze czasy - za dotrzymanie kroku facecikowi w meloniku.
Ginger Rogers - Lekkoduch - za konsekwentną pracę nad sobą i będący jej efektem rozwój talentu komediowego.

Zwycięzca:
Ruth Chatterton - Dodsworth - za życiową rolę kapryśnej kobiety lękającej się starości.

Najlepszy aktor

Wyróżnieni:
Fred Astaire - Lekkoduch - za nadanie sympatycznego wizerunku postaci, która łatwo mogłaby zniechęcić do siebie widzów.
Charlie Chaplin
Warner Baxter - Więzień na Wyspie Rekinów - za położenie podwalin pod archetyp hollywoodzkiego bohatera kina akcji. 
Gary Cooper - Pan z milionami - za bardzo naturalną postać amerykańskiego everymana.
Walter Huston - Dodsworth - za pełną dramatyzmu rolę mężczyzny pragnącego zacząć wszystko od nowa.
Paul Muni - Pasteur - za wyważoną lecz niezwykle dopracowaną kreację człowieka nauki.
William Powell - Król kobiet - za epicką postać króla Broadwayu.
Spencer Tracy - Jestem niewinny - za przejmującą transformację z romantyka w zgorzkniałego mściciela.

Zwycięzca:
Charlie Chaplin - Dzisiejsze czasy - za najśmieszniejsze i najbardziej wzruszające ze wszystkich dotychczasowych wcielenie wąsatego człowieczka w meloniku.

Najlepszy reżyser

Wyróżnieni:
Frank Capra - Pan z milionami - za pomysłowe rozwinięcie tematu "zwykłego Amerykanina" skonfliktowanego z establishmentem.
William Wyler
Charlie Chaplin - Dzisiejsze czasy - za idealne połączenie humoru z tematami jak najbardziej poważnymi.
George Cukor - Romeo i Julia - za zastąpienie teatralnego patosu udanymi kompozycjami wizualnymi.
John Ford - Więzień na Wyspie Rekinów - za stworzenie na bazie przeciętnego scenariusza prawdziwej wizualnej uczty.
Yasujiro Ozu - Jedyny syn - za autorski sposób opowiadania o uniwersalnych problemach.
W.S. Van Dyke - Od wtorku do czwartku - za utrzymanie w sequelu atmosfery dowcipnej komedii kryminalnej.


Zwycięzca:
William Wyler - Dodsworth - za nadanie fascynującego klimatu filmowi składającemu się z serii konwersacji.

Tramp
Najlepszy film

Wyróżnione:
Dodsworth - za niespotykaną głębię psychologiczną i nietypowe podejście do gatunku melodramatu. 
Jedyny syn - za zwyczajną historię, która przejmuje do szpiku kości.
Jestem niewinny - za zasianie w Hollywood ziaren kina społecznego.
Pasteur - za nadzwyczaj udane wyjście poza ramy hollywoodzkiej konwencji.

Zwycięzca:
Dzisiejsze czasy - za wykorzystanie atutów kina niemego do krytyki współczesności.

czwartek, 20 czerwca 2019

Chronometry - nagrody blogowe (rok 1935)

Rok 1935 zaowocował nowymi nurtami kinowymi. Przyblokowane w rozwoju wskutek cenzury Hollywood rozpoczęło poszukiwania na obszarach dotychczas słabo eksplorowanych. Odważniej sięgano do dorobku literatury, adaptując na ekran dzieła Szekspira i Dickensa. Pojawiły się także pierwsze dopracowane filmy przygodowe stawiające na szybką i efektowną akcję. Nie brakowało musicali, chociaż gatunek ten przechodził z wolna od defensywy. Dziwi natomiast brak dobrych filmów kryminalnych. Kino gangsterskie chyba już się przejadło, natomiast tak zwany noir dopiero kiełkował. W kinie europejskim działo się niewiele ciekawego. Poza Hitchcockiem i Renoirem nikt nie zaznaczył swojej odrębności. Cieszy natomiast zaskakująca (i niestety chwilowa) obecność w gronie najlepszych oryginalnego japońskiego reżysera Sadao Yamanaki.

W roku 1935 miał miejsce obfity wysyp dobrych ról drugoplanowych. Został on zauważony także przez Akademię Filmową, która właśnie przymierzała się do przyznawania Oscarów za najlepsze występy na drugim planie. Męscy debiutanci odegrali większą rolę niż kobiety - na scenę wkroczyły między innymi takie tuzy jak Errol Flynn i Basil Rathbone. Pozycję na szczycie ugruntowali natomiast Clark Gable i Charles Laughton. Wśród aktorek odnotować trzeba wejście do hollywoodzkiej superligi Bette Davis. W gronie reżyserskim swój ostatni ważny film nakręcił Josef von Sternberg, z cienia wyszedł natomiast Michael Curtiz, dotąd kręcący głównie filmy klasy B. Kapitan Blood miał się dla niego stać punktem zwrotnym w karierze.

Średnia ocen na blogu osiągnęła wartość 7,26, w dalszym ciągu niską. Ponownie kilka filmów z mojej listy nie odczekało się recenzji, ponieważ uznałem je za zbyt bezbarwne. Mimo to łatwiej niż poprzednio było mi wyłuskać nominacje do poszczególnych kategorii Chronometrów. Talentów w świecie filmowym nie brakowało. Problematyczny był raczej sposób ich wykorzystania. Przejdźmy do nagród.

Najlepsza muzyka

Nominowani:
Irving Berlin - Panowie w cylindrach - za świetnie napisane numery taneczne, w tym legendarny Cheek to Cheek.
Erich Wolfgang Korngold - Kapitan Blood - za perfekcyjne dopasowanie oprawy muzycznej do rozwoju akcji.
Erich Wolfgang Korngold - Sen nocy letniej - za bardzo dobrą adaptację utworów Felixa Mendelssohna do potrzeb filmu.
John Leipold i Hein Erich Roemfeld - Diabeł jest kobietą - za rytmiczne hiszpańskie dźwięki, od których grzeje się krew.
Goro Nishi - Sazen Tange i Dzban Miliona Ryo - za piękną japońską muzykę wplecioną umiejętnie w fabułę.

Tylko pięć nominacji, ale walka była zażarta. Tym bardziej, że każda z wyróżnionych ścieżek dźwiękowych prezentuje zupełnie inny styl (dotyczy to także dwóch bardzo od siebie odmiennych soundtracków Ericha Wolfganga Korngolda). Zwycięża Irving Berlin, który nie tylko idealnie wpasował się w dowcipny nastrój Panów w cylindrach, ale stworzył co najmniej jeden ponadczasowy standard muzyczny. 

Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Nominowani:
Joseph H. August - Potępieniec - za stworzenie w filmowym studio posępnej i niepokojącej atmosfery Dublina.
William H. Daniels - Anna Karenina - za inteligentny, nieszablonowy sposób filmowania, w szczególności sceny uczty.
Arthur Edeson i Margaret Booth - Bunt na Bounty - za wspaniałe zdjęcia Tahiti, pomysłowe kadrowanie Charlesa Laughtona oraz świetny montaż.
Ernest Haller i Hal Mohr - Kapitan Blood - za atrakcyjnie przedstawione sceny akcji, innowacyjne wykorzystanie ruchu i nietypowe ujęcia.
Charles Lang - Bengali - za udane sprzedanie kalifornijskich gór jako indyjskiej egzotyki.

John J. Mescall - Narzeczona Frankensteina - za efekty specjalne, w szczególności finałową burzę.
Josef von Sternberg - Diabeł jest kobietą - za zawładnięcie filmową przestrzenią przy użyciu prostych środków.

W kategorii zdjęciowej wybór był bardzo trudny. Z uwagi na rozkwit filmów przygodowych w wielkim stylu powróciły zdjęcia plenerowe, praktycznie nieobecne w kilku poprzednich zestawieniach. Największe wrażenie konsekwentnie robią na mnie jednak operatorzy twórczo wykorzystujący możliwości oświetlenia. Josef von Sternberg tym razem osobiście stanął za kamerą w filmie Diabeł jest kobietą i efekt stylistyczny był oszałamiający. Jeszcze lepiej spisał się Joseph H. August w Potępieńcu. Jego targany wojną domową Dublin to prawdziwe miasto z Piekła rodem. Wszystko dzięki twórczemu nawiązaniu do dorobku kina niemego, szczególnie tego rodem z Niemiec.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Nominowani:
Hans Dreier i Josef von Sternberg - Diabeł jest kobietą - za serpentyny i niesamowite kostiumy Marlene Dietrich.
Cedric Gibbons - Bunt na Bounty - za przygotowanie okrętów do drogi.
Anton Grot - Kapitan Blood - za umiejętne przedstawienie dusznych Karaibów oraz marynistycznej scenerii.
Anton Grot - Sen nocy letniej - za fantazyjną scenerię związaną z magicznym światem elfów.
Charles D. Hall i Vera West - Narzeczona Frankensteina - za laboratorium szalonego naukowca oraz charakteryzację jego monstrów.
Van Nest Polglase i Bernard Newman - Panowie w cylindrach - za oryginalne pomysły na plany zdjęciowe (altana w deszczu) i dobry gust w doborze kostiumów.

Większość nazwisk w kategorii scenograficznej przewijała się wcześniej przez Chronometry. Wyjątkiem jest Anton Grot, który wszedł do rozgrywki aż dwoma filmami - jednym całkowicie fantastycznym, drugim zaś osadzonym w klimatach morskich. W tematyce marynistycznej wykazał się również Cedric Gibbons, przygotowując repliki XVIII-wiecznych okrętów na potrzeby Buntu na Bounty. Pozostałe trzy nominacje wyróżniają się między innymi znakomitymi kostiumami. Zwycięża fenomenalny Hans Dreier, tym razem wspomagany przez  Josefa von Sternberga. Panowie sporządzili dla Marlene Dietrich bardziej fantazyjne i wymyślne stroje niż kiedykolwiek wcześniej, dokładając do tego szalony wystrój planów zdjęciowych (ach, ten karnawał).

Najlepszy scenariusz

Nominowani:
Laird Doyle - Kusicielka - za historię gorzkiego i niejednoznacznego romansu.
Alfred Hitchcock, Charles Bennett i Ian Hay - 39 kroków - za wartką, pełną zwrotów akcji opowieść z dreszczykiem.
Talbot Jennings, Jules Furthman i Carey Wilson - Bunt na Bounty - za połączenie pojedynku charakterologicznego z socjologicznym studium władzy na okręcie.
Shintaro Mimura - Sazen Tange i Dzban Miliona Ryo - za przewrotne podejście do tematu bogactwa i pragnień.
Casey Robinson - Kapitan Blood - za ambitną adaptację powieści pirackiej.

Większość dobrych filmów z 1935 roku skupiała się przede wszystkim na akcji. I widać to również w nominacjach. Psychologicznym rodzynkiem jest w tym zestawieniu Kusicielka Lairda Doyle'a - film zaskakujący chyba także dla jego twórców. Bunt na Bounty wyróżnia się zarówno dzięki złożonym charakterologicznie postaciom, jak ich niezwykłym wyczynom.  Srebrny Chronometr otrzymuje Shintaro Mimura za scenariusz do Sazena Tange i Dzbana Miliona Ryo. Ten film postawił na coś zupełnie odmiennego od przyjętych konwencji. Poszukiwanie skarbu poprzez zaprzestanie jego poszukiwań to niezwykła metafora, nieprzypadkowo stworzona przez przedstawiciela kultury orientalnej.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Nominowane:
Alice Brady - Poszukiwaczki złota 1935 - za udaną komediową rólkę skąpiradła.
Hattie McDaniel - Mam 19 lat - za brawurową postawę podczas felernej rodzinnej kolacji.
Edna May Oliver - David Copperfield - za postać szorstkiej ciotki o złotym sercu.
Blanche Yurka - W cieniu gilotyny - za mrożący krew w żyłach portret rewolucyjnej prządki śmierci.

Tym razem udało mi się dostrzec nieco więcej kobiecych ról drugoplanowych zasługujących na wyróżnienie. Jedna jest dramatyczna - Blanche Yurka jako złowieszcza przywódczyni paryskich rewolucjonistów. Pozostałe aktorki dały dowód talentu komediowego. Najlepiej zrobiła to Edna May Oliver, która jako ciotka Davida Copperfielda pokazała, jak oddzielić poczciwość od cukierkowatości.

Najlepszy aktor drugoplanowy

Nominowani:
W.C. Fields - David Copperfield - za zagraną na poważnie rolę ekscentryka nad ekscentrykami.
Edward Everett Horton - Panowie w cylindrach - za zabawną postać safanduły.
John Laurie - 39 kroków - za niewielką lecz pamiętną rolę podejrzliwego wieśniaka.
Basil Rathbone - Anna Karenina - za aktorskie dotrzymanie kroku Grecie Garbo jako jej pozbawiony emocji mężulek.
Guy Standing - Bengali - za postać interesującego, rozdartego wewnętrznie weterana.

Roland Young - David Copperfield - za urokliwą kreację nikczemnego obłudnika.

Dobrych męskich ról drugoplanowych była cała masa. Były to zarówno drobne acz pamiętne rólki (John Laurie), jak i rozbudowane psychologicznie kreacje (Guy Standing). Coraz odważniej poczynał sobie w Hollywood Basil Rathbone, który był bliski nominacji także za inne filmy. Najbarwniejsze grono postaci drugoplanowych zawdzięczamy adaptacjom dzieł Karola Dickensa. Srebrny Chronometr otrzymuje W.C. Fields, komik, który w Davidzie Copperfieldzie wcielił się w plątonogiego dżentelmena-żebraka.


Najlepsza aktorka

Nominowane:
Bette Davis - Kusicielka - za wiele przekonujących masek kryjących przygnębiające wnętrze bohaterki.
Marlene Dietrich - Diabeł jest kobietą - za ostateczne wcielenie femme fatale.

Greta Garbo - Anna Karenina - za wyniosły, liryczny patos i udowodnienie własnej niezwykłości.
Katharine Hepburn - Mam 19 lat - za pełne wejście w rolę zakłamanej nastolatki.

Tylko cztery nominacje, ale za to jakie. Mamy tu same królowe kina. Katharine Hepburn po raz kolejny odnotowała ocierającą się o geniusz rolę w słabym filmie. Greta Garbo szybowała ponad głowami innych jako Anna Karenina. Marlene Dietrich godnie pożegnała się ze swym reżyserskim mistrzem jako kobieta ze wszech miar fatalna. Srebrny Chronometr trafia do najmniej doświadczonej z nominatek - Bette Davis za rolę w Kusicielce. Wiedźmowata aktorka dała popis wszechstronnego warsztatu w bardzo złożonej psychologicznie roli.


Najlepszy aktor

Nominowani:
Errol Flynn - Kapitan Blood - za nowy rodzaj ekranowego awanturnika z wewnętrzną głębią.
Clark Gable - Bunt na Bounty - za niemal równorzędne stawienie czoła przytłaczającej osobowości Charlesa Laughtona.
Charles Laughton - Bunt na Bounty - za ekspresyjną kreację złego człowieka budzącego nieodparty respekt.
Fredric March - Nędznicy - za wyrazistość i sprawne pociągnięcie roli w nieudanym filmie.
Victor McLaglen - Potępieniec - za zdumiewające połączenie zbydlęcenia z tragicznym patosem.
Kunitaro Sawamura - Sazen Tange i Dzban Miliona Ryo - za budzącą sympatię postać człowieka preferującego spokój ponad dobra materialne.

Wśród aktorów panowała przeogromna różnorodność. Cieszy powrót do formy Fredrica Marcha, ponownie w roli człowieka rozdartego wewnętrznie. Errol Flynn i Clark Gable zagrali przystojnych mężczyzn dokonujących wielkich rzeczy; Victor McLaglen - paskudnego człowieka, żałującego swego okropnego czynu; Kunitaro Sawamura - bohatera, który robił wszystko, żeby żadnych czynów nie dokonywać. Zwycięzcą zostaje Charles Laughton, który w Buncie na Bounty wcielił się w złoczyńcę, którego nie sposób nie szanować.


Najlepszy reżyser

Nominowani:
Clarence Brown - Anna Karenina - za udane przeniesienie na ekran tołstojowskich dylematów.
Michael Curtiz - Kapitan Blood - za sprawne sklecenie atrakcyjnego filmu akcji z różnorodnych elementów.
John Ford - Potępieniec - za skutecznie sięgnięcie do najlepszych rozwiązań kina niemego.
Alfred E. Green - Kusicielka - za nadanie niezwykłego pazura pozornie pospolitemu melodramatowi.
Alfred Hitchcock - 39 kroków - za umiejętne trzymanie nerwów widza na wodzy.
Josef von Sternberg - Diabeł jest kobietą - za odważne wplecenie wątków autobiograficznych do opowieści o skrajnych emocjach.

Wśród nominatów prawie same znane nazwiska. Alfred Hitchcock nabierał formy, chociaż nie była to jeszcze reżyserska ekstraklasa. Znakomitymi pomysłami zaskoczył słabo dziś pamiętany Alfred E. Green. Josef von Sternberg godnie pożegnał się z Marleną Dietrich, by na wiele lat odejść w cień. Tymczasem Michael Curtiz z podniesionym czołem wkroczył do hollywoodzkiej czołówki. Srebrny Chronometr zgarnia John Ford, który w Potępieńcu postanowił sięgnąć do dorobku niemieckiego ekspresjonizmu, z rewelacyjnym skutkiem.

Najlepszy film

Nominowani:
Bunt na Bounty - za połączenie doskonalej oprawy wizualnej z wielowarstwową fabułą.
Diabeł jest kobietą - za bombowe podsumowanie współpracy legendarnego duetu reżysersko-aktorskiego.
Potępieniec - za niezwykłą wędrówkę po zakamarkach umysłu zdrajcy.
Sazen Tange i Dzban Miliona Ryo - za wymykającą się wszelkim schematom opowieść o ludzkich pragnieniach.

Wybitnych dzieł filmowych nie było w 1936 roku zbyt wiele, ale cztery wyróżnione filmy zdecydowanie zasługują na takie miano. Sazena Tange i Dzban Miliona Ryo doceniłem za oryginalność i odrzucenie konwencji. Potępieniec to majstersztyk techniki filmowej i głębokie studium psychologiczne. Diabeł jest kobietą był ostatnim wspólnym filmem niezwykłego duetu aktorsko-reżyserskiego i bezprecedensowym dziełem autobiograficznym. Bunt na Bounty jest chyba najbardziej konwencjonalnym z nominatów, zachwyca za to rozmachem, sprawnością realizacji i uniwersalnością przekazu. Każdy fan kina znajdzie w tym filmie coś atrakcyjnego i wartościowego dla siebie.

piątek, 3 maja 2019

Chronometry - nagrody blogowe (rok 1934)

To był kiepski rok dla kina. Mało odkrywczy, pełen wtórnych pomysłów, odcinania kuponów i artystycznych porażek. Uznane gwiazdy zrobiły sobie przerwę albo zaliczyły słabsze filmy. Hollywood zakończyło okres względnej swobody twórczej, wprowadzając Kodeks Haysa - narzędzie autocenzury. W ten sposób w kinie amerykańskim zapanowały sztywne reguły. Dobro (określone zgodnie z wizją twórców Kodeksu) miało zawsze triumfować, a zło ponosić karę. Koniec z nagością i zmysłowością na ekranie, żadnych związków międzyrasowych, żadnego homoseksualizmu, krytyki religii, nadmiernej przemocy. Kodeks zaczął obowiązywać mniej więcej od połowy roku i, co nie dziwi, większość filmów obecnych w dzisiejszym zestawieniu pochodzi z okresu sprzed jego wprowadzenia. Później twórcy znaleźli się w nowym świecie i potrzebowali czasu, żeby się w nim odnaleźć. W filmie europejskim nie działo się zbyt wiele. Artystyczne kino niemieckie zakończyło się na dobre. Kilka interesujących filmów wyprodukowali Francuzi i Anglicy. Pojawił się także rodzynek w postaci jednego z pierwszych filmów chińskich, bardzo zresztą dobrego. Wszystko wskazuje na to, że w historii kina rozpoczął się okres twórczej stagnacji.

Wśród twórców nastąpiła stabilizacja. Warto zwrócić uwagę na rozwój kariery genialnego scenografa Hansa Dreiera, który w dwóch filmach historycznych udowodnił swoją nieprawdopodobną pomysłowość. Bardzo pracowity rok zaliczyła aktorka Claudette Colbert z trzema wyróżniającymi się (nie zawsze na plus) rolami. Jaśniej zabłysła także gwiazda dowcipnej Myrny Loy. Jeśli chodzi o mężczyzn, był to dobry czas dla aktorów charakterystycznych. Lorre, Arliss, Beery i nade wszystko Laughton odnotowali godne uwagi występy. Spośród amantów na czoło wysunęli się William Powell i Clark Gable, obaj wąsaci, smukli i pozytywnie nastawieni do świata. W gronie reżyserów wysoką formę potwierdził Frank Capra, nie spuścił także z tonu Fritz Lang, który kontynuował karierę poza granicami swojej nieszczęsnej ojczyzny. W Anglii Alfred Hitchcock działał na poletku kina akcji, na razie rozwijając warsztat.

Średnia ocen na blogu osiągnęła kiepską wartość 7,23, co i tak nie oddaje frustracji, jaką wzbudziło we mnie wiele spośród oglądanych filmów. Kilkakrotnie zrezygnowałem z pisania recenzji, nie odnalazłszy w danym dziele niczego, o czym warto byłoby wspominać. Nie wróży to dobrze na przyszłość, ale zobaczymy. Oscarowe wybory Akademii Filmowej tym razem bardziej odpowiadały moim gustom. Duża część wyróżnionych filmów rzeczywiście należała do najlepszych. Chociaż dziwi pominięcie w nominacjach chociażby takiej Imperatorowej. Przejdźmy do nagród.

Najlepsza muzyka

Nominowani:
W. Franke Harling i John Leipold - Imperatorowa - za osobliwą oprawę dźwiękową do surrealistycznego filmu.
Rudolph G. Kopp - Kleopatra - za muzykę znakomicie dopasowaną do podniosłej narracji.
Heinz Erik Roemheld - Czarny kot - za monumentalną oprawę dla pojedynku mistrzów horroru.
Max Steiner - Wesoła rozwódka - za jazzujące rytmy pozwalające oderwać się od rzeczywistości.
Herbert Stolhart - Viva Villa! - za wojenne pieśni rewolucjonistów na czele z La Cucaracha.

Wyróżnione nazwiska to raczej aranżerzy niż kompozytorzy oryginalnej muzyki filmowej. Najchętniej przy tworzeniu oprawy dźwiękowej do filmów sięgano do repertuaru klasycznego. Były także wyjątki, zresztą wyróżniające się na plus. Herbert Stolhart stworzył muzykę do Viva Villa!, korzystając z meksykańskich pieśni ludowych i osiągnął bardzo oryginalny efekt. Zwycięzca tej kategorii, Max Steiner skorzystał w Wesołej rozwódce z dobrodziejstw jazzu, nadając filmowi dynamiczną, porywającą wręcz oprawę. 

Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Nominowani:
Bert Glennon - Imperatorowa - za mroczne sportretowanie Rosji i carskiego dworu.
Borys Kaufman - Atalanta - za podwodny balet  i wysmakowane obrazy rzecznej siermiężności.
Rudolph Mate - Liliom - za impresjonistyczne wizje "karuzeli życia".
John J. Mescall - Czarny kot - za stworzenie klaustrofobicznej atmosfery dzięki grze światłem i ustawieniami kamery.
Victor Milner i Anne Bauchens - Kleopatra - za gustowną kompozycję kadrów i pomysłowy montaż scen bitewnych.
Harold Rosson i William Hornbeck - Szkarłatny kwiat - za wszędobylskość i ekscytujący montaż równoległy.

W kategorii zdjęciowej wystąpiło bogactwo wyboru, w dodatku o dużej różnorodności. Doceniłem zarówno ciekawe, inspirowane kinem niemieckim wykorzystanie oświetlenia (Glennon w Imperatorowej i Mescall w Czarnym kocie), jak i pełne przepychu kompozycje zdjęciowe Kleopatry. Wielki powrót zaliczył francuski impresjonizm zaadaptowany przez Fritza Langa i Rudolpha Mate w Liliomie. Również Borys Kaufman skorzystał w Atalancie z technik impresjonistycznych, demonstrując wszechstronność tego kierunku i jego potencjał do wydobywania piękna z codzienności.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Nominowani:
John Armstrong - Szkarłatny kwiat - za XVIII-wieczną rewię mody na ekranie.
Andre Daven - Liliom - za dowcipne ukazanie zaświatów.
Hans Dreier - Imperatorowa - za stworzenie na potrzeby filmu zupełnie nowego stylu sztuki.
Hans Dreier i Travis Banton - Kleopatra - za stylowe dekoracje imitujące starożytny Rzym i Aleksandrię.
Charles D. Hall - Czarny kot - za pomysłową konstrukcję rezydencji Poelziga.

Wśród scenografów wyróżniłem autorów kilku pomniejszych pomysłów, jak kostiumy w Szkarłatnym kwiecie czy wnętrza stworzone na potrzeby Czarnego kota. Przede wszystkim jednak zaznaczyła się kreatywna dominacja Hansa Dreiera. Przygotowane wspólnie z Travisem Bantonem dekoracje do Kleopatry to specyficzna fuzja architektury starożytnej ze współczesnym stylem art deco. Jeszcze dalej poszedł Dreier w Imperatorowej, tworząc całkowicie nowy, niesamowity styl wykorzystujący surrealistyczne skojarzenia i fantazje. Osiągnięcie godne zwycięstwa w kategorii scenografów.

Najlepszy scenariusz

Nominowani:
Arthur Caesar - Wielki gracz - za wyraziste zarysowanie protagonistów prostej opowieści.
Albert Hackett i Frances Goodrich - W pogoni za cieniem - za ostre jak brzytwa dialogi i skomplikowaną lecz czytelną intrygę.
Nunnally Johnson - Rodzina Rotszyldów - za ciekawą wizję XIX-wiecznego świata polityki i finansów.
Robert Riskin - Ich noce - za nieskomplikowaną romantyczną opowieść pozbawioną słabych punktów.

Dość ubogi wachlarz nominacji scenariuszowych ujawnia niedostatki fabularne Hollywoodu. Wyróżnione filmy również nie powalają pod tym względem na kolana, chociaż wybijają się ponad przeciętność. Nunnally Johnson zaprezentował świeże spojrzenie na dzieje żydowskiego klanu bankierów. Robert Riskin wypracował podwaliny gatunku komedii romantycznej. Arthur Caesar nakreślił ciekawe sylwetki konkurujących ze sobą protagonistów w gangsterskim Wielkim graczu. Srebrny Chronometr otrzymują Albert Hackett i Frances Goodrich za scenariusz do W pogoni za cieniem. Ta wyjątkowo zgrabna opowieść łączy soczyste dialogi z wciągającą i spójną zagadką detektywistyczną, stanowiąc prawdziwy cymes w historii kina kryminalnego.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Nominowane:
Louise Beavers - Imitacja życia - za nadanie wiarygodności upokarzającej i przerysowanej postaci.
Louise Dresser - Imperatorowa - za skomplikowany portret cesarzowej władającej przy pomocy swej kobiecości.

Wśród aktorek drugoplanowych wystąpiła prawdziwa posucha. Nawet dwie nominowane panie są w tej kategorii obecne dość umownie, bo można by dyskutować, czy ich role były rzeczywiście drugoplanowe. Ale kogoś trzeba było wyróżnić. Czarnoskóra Louise Beavers to jedyny jasny [sic!] punkt nękanego rasistowskimi stereotypami filmu Imitacja życia. Aktorka włożyła dużo serca w rolę, która w założeniu miała być ugrzeczniona i potulna. Zwycięża natomiast Louise Dresser, filmowa caryca Elżbieta, która potrafiła poskromić na ekranie samą Marlenę Dietrich.

Najlepszy aktor drugoplanowy

Nominowani:
Pierre Alcover - Liliom - za rolę paskudnego prowodyra doskonale czującego się za plecami innych.
Sam Jaffe - Imperatorowa - za ekscentryczną rolę księcia-idioty.
Charles Laughton - Barretowie z ulicy Wimpole - za przytłaczającą kreację człowieka o zniszczonym wnętrzu.
Peter Lorre - Człowiek, który wiedział za dużo - za barwną postać przywódcy szajki terrorystów.
C. Aubrey Smith - Rodzina Rotszyldów - za połączenie swojskości i przebiegłości w roli Wellingtona.

Jakoś tak wyszło, że większość nominacji w tej kategorii to role złoczyńców. Wyjątkiem jest C. Aubrey Smith, który popisowo wcielił się w księcia Wellingtona w Rodzinie Rotszyldów. Poza nim mamy nieco karykaturalnego terrorystę Petera Lorre, Sama Jaffe jako złowieszczego szaleńca Piotra III i Pierre Alcovera w roli złego ducha czyhającego za plecami głównego bohatera Lilioma. Srebrny Chronometr otrzymuje bez najmniejszych wątpliwości Charles Laughton, który był bezkonkurencyjny jako nękany wewnętrznymi demonami ojciec-tyran w Barretach z ulicy Wimpole.

Najlepsza aktorka

Nominowane:
Claudette Colbert - Ich noce - za wdzięczną rolę rozpieszczonej dziewczyny z potencjałem.
Ruan Lingyu - Bogini - za jedyny w swoim rodzaju portret heroicznej matki.

Myrna Loy - W pogoni za cieniem - za naturalność i rzadko spotykany talent komediowy.
Norma Shearer - Barretowie z ulicy Wimpole - za nieśmiały ale stanowczy optymizm tchnięty w słabą fizycznie postać.

Wśród głównych ról żeńskich także nie było wielkiego wyboru. Nawet Marlene Dietrich wyciszyła się, przytłoczona monumentalną scenografią Imperatorowej. Mamy za to mile widziany akcent azjatycki w postaci Ruan Lingyu. Talentem komediowym i spontanicznością zaimponowała Myrna Loy jako żeńska połówka duetu detektywów-amatorów. Srebrny Chronometr trafia do Claudette Colbert za rolę w Ich nocach. Tak się zdarzyło, że tym razem przeważył wdzięk osobisty aktorki, najlepiej widoczny w legendarnej scenie łapania stopa na zgrabną nóżkę.


Najlepszy aktor

Nominowani:
George Arliss - Rodzina Rotszyldów - za dwa oryginalne portrety żydowskich finansistów w jednym filmie.
Wallace Beery - Viva Villa! - za tragikomiczną rolę bohatera-bandyty.
Charles Boyer - Liliom - za przemyślaną kreację człowieka miłującego wolność w dobrym i złym tego słowa znaczeniu.
Clark Gable - Ich noce - za nieodparty urok osobisty i romantyczny dryg.
Adolphe Menjou - Mała panna Marker - za niezwykłą delikatność w roli opryszka o złotym sercu.
William Powell - W pogoni za cieniem - za mieszankę nonszalancji i błyskotliwości w odpowiednich proporcjach.

W tej kategorii wybór był duży i każda z nominacji to wyrazista, ciekawa rola. W przypadku George'a Arlissa nawet dwie role. Wallace Beery zaprezentował swój talent tragikomiczny, a William Powell - komiczny. Adolphe Menjou wzruszał, ujawniając skrywane pokłady dobroci. Charles Boyer dobitnie pokazał, że aktorstwo nie kończy się na deklamacji tekstu. Zwycięzcą zostaje Clark Gable, który do Ich nocy wniósł niezwykłą charyzmę i sprawne chrupanie marchewki.


Najlepszy reżyser

Nominowani:
Frank Capra - Ich noce - za kapitalne pomysły aranżacyjne.
Fritz Lang - Liliom - za ciekawy alegoryczny eksperyment stworzony z nienagannym profesjonalizmem.
W.S. Van Dyke - W pogoni za cieniem - za przemyślany minimalizm reżyserski.

Obniżka jakości filmów była związany z obniżką formy reżyserów. Wyróżniłem tylko trzech z nich. Fritz Lang to już weteran tego rankingu. W Liliomie znów pokazał coś nowego i oryginalnego, sięgając po estetykę impresjonistyczną. W.S. Van Dyke to przykład reżysera, który ucieka od drobiazgowości i stawia na potencjał swojej ekipy. Tym razem dało to znakomite efekty. Srebrny Chronometr zgarnia Frank Capra. W Ich nocach udowodnił, że potrafi podnieść ckliwość i romantyzm na wyższy poziom, umieszczając w filmie masę urzekających scen.

Najlepszy film

Nominowani:
Ich noce - za położenie solidnego fundamentu pod komedie romantyczne.
Imperatorowa - za niepowtarzalny portret Rosji "w oczach Zachodu".
W pogoni za cieniem - za wyrafinowaną rozrywkę od pierwszej do ostatniej minuty.

Tylko trzy filmy z roku 1934 otrzymały ode mnie ocenę wyższą od ósemki. Ich noce pozostają najbardziej znanym z nich, Imperatorowa jest natomiast najbardziej wysmakowana artystycznie. Jeżeli chodzi o czystą przyjemność z oglądania, W pogoni za cieniem wyprzedza obydwa, zapewniając ciekawą intrygę, świetnych bohaterów i niepowtarzalny, ironiczny klimat.

wtorek, 19 marca 2019

Chronometry - nagrody blogowe (rok 1933)

Rok 1933 stał pod znakiem Wielkiego Kryzysu. Większość produkowanych w USA filmów była ponura i pesymistyczna. Musicale w ironicznym świetle przedstawiały klepiących biedę artystów lub przybliżały niemoralne sposoby wzbogacenia się. Bohaterowie dramatów cierpieli głośno lub w milczeniu. Niewiele było superprodukcji, a w hollywoodzkich studiach królowały oszczędność i prostota. Twórcy rozhulali się za to jeśli chodzi o tematy kontrowersyjne obyczajowo, czego dowodem jest chociażby zestaw nominatów do tytułu najlepszego filmu. Był to jednak łabędzi śpiew niegrzecznego Hollywood. Cenzorzy przygotowywali się do ostatecznego uderzenia. Kino europejskie nie odnotowało zbyt wielu znaczących obrazów. W Niemczech dobiegała końca epoka wolności artystycznej. W ZSRR ugruntowywały się zasady socrealizmu. Francuzy i Brytyjczycy wypuścili ledwie kilka liczących się filmów.

Wśród twórców odnotować należy scenopisarski debiut Prestona Sturgesa, który stworzy jeszcze wiele niebanalnych opowieści. Reżyserskie grube ryby (z wyjątkiem Ernsta Lubitscha) zrobiły sobie przerwę lub odnotowały spadek formy. Na horyzoncie pojawili się za to tacy obiecujący twórcy jak Max Ophuls czy Frank Capra. Z aktorek wyróżniały się zwłaszcza Jean Harlow i Barbara Stanwyck, a na szczyt powróciła Greta Garbo. Marlene Dietrich nie wystąpiła w tym roku w żadnym filmie. Jeśli chodzi o aktorów, obok weteranów w rodzaju Richarda Barthelmessa czy Johna Barrymore'a, swoją obecność w czołówce umocniły młodsze talenty: Spencer Tracy, James Cagney i Charles Laughton.

Średnia ocen na blogu osiągnęła wartość 7,12, co jest wynikiem słabym i konsekwencją niskiego poziomu oglądanych przeze mnie produkcji oscarowych. Akademia Filmowa pod względem dokonywanych wyborów zaliczyła doprawdy fatalny rok, prawdopodobnie pod wpływem atmosfery wszechobecnego pesymizmu. Na szczęście udało mi się znaleźć sporo rodzynków wśród dzieł mniej znanych i skąpiej nagradzanych. Przejdźmy do nagród.

Najlepsza muzyka

Nominowani:
Harry Akst, Ralph Erwin, Fritz Rotter i Beth Slater Whitsin - Baby Face - za oprawę muzyczną dobrze dopasowaną do klimatu filmu.
Lennie Hayton - Going Hollywood - za przyjemne wariacje jazzowe napisane dla Binga Crosby'ego.
Theo Mackeben - Miłostki - za muzykę przywodzącą na myśl austriackich klasyków.
Max Steiner - King Kong - za zindywidualizowaną, rozbudowaną ścieżkę dźwiękową uzupełniającą akcję niemal w każdym momencie filmu.
Harry Warren - Poszukiwaczki złota - za kapitalne numery, do których Busby Berkeley mógł stworzyć swoją fikuśną choreografię.
Harry Warren i Al Dubin - Ulica szaleństw - za świetne i pomysłowe piosenki, które chociaż częściowo wynagradzają nudną jak flaki z olejem fabularną część filmu.

Tym razem wśród nominatów obecni są trzej kompozytorzy utworów musicalowych oraz trójka twórców "standardowej" muzyki filmowej. Warto zwrócić uwagę na piosenki Harry'ego Warrena, które stanowią tło do fantastycznych układów choreograficznych Busby'ego Berkeleya. Stworzona przez kilku kompozytorów ścieżka dźwiękowa do Baby Face wyróżnia się dobrym zgraniem z akcją filmu. W jeszcze większym stopniu dotyczy to zwycięzcy: Srebrny Chronometr otrzymuje Max Steiner za monumentalną symfoniczną oprawę stworzoną do King Konga.

Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Nominowani:
Arthur Edeson i John P. Fulton - Niewidzialny człowiek - za pomysłowe ukazanie tego, co niewidzialne.
Willis O'Brien - King Kong - za przełomowe efekty specjalne wprawiające w ruch tytułowego bohatera filmu.
Franz Planer - Miłostki - za pomysłową scenę walca oraz świetnie opowiedzianą za pomocą ruchu kamery sekwencję poszukiwania zalotnika.
James Van Trees - Baby Face - za wszędobylski i nieoczywisty sposób opowiadania historii.
Fritz Arno Wagner i Karl Vash - Testament doktora Mabuse - za interesującą wizualnie końcówkę filmu.

Tym razem wyróżnieni zostali operatorzy preferujący nietypowe, dynamiczne sposoby narracji oraz twórcy efektów specjalnych. Niewidzialność Niewidzialnego człowieka została zaprezentowana w nader atrakcyjny dla widza sposób. Pożar i pościg samochodowy w Testamencie doktora Mabuse to jedne z najbardziej efektownych scen akcji w niemieckiej kinematografii. Ale zwycięzca w tej kategorii mógł być tylko jeden. Srebrny Chronometr otrzymuje Willis O'Brien za stworzenie kilkucentymetrowej figurki goryla i tchnięcie w nią życia.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Nominowani:
Carroll Clark i Alfred Herman - King Kong - za pomysłowe lokacje z Wyspy Czaszki, w tym wielki mur, pale ofiarne czy górską jaskinię.
Anton Grot i Jack Okey - Nocne motyle - za fenomenalny wodny balet.
Emil Hassler i Karl Vollbrecht - Testament doktora Mabuse - za pięknie spersonalizowane wnętrza wszystkich najważniejszych filmowych lokacji.
Gabriel Pellon - Miłostki - za fin-de-siecle'owe smaczki związane z Wiedniem oraz za śnieżne plenery.
Herman Rosse - Cesarz Jones - za fantazyjne wizje karaibskiego "cesarstwa" głównego bohatera.
Alexander Toluboff - Królowa Krystyna - za monumentalną konstrukcję szwedzkiego pałacu królewskiego oraz okręt z końcowej sceny filmu.

Jeśli chodzi o godne zapamiętania lokacje i dekoracje, było w czym wybierać. Gabriel Pellon stworzył dla Miłostek niezwykle gustowną scenografię w klimacie Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Anton Grot i Jack Okey przygotowali dla Nocnych motyli wstrząsająco piękną oprawę wodnego baletu. Carroll Clark i Alfred Herman popisali się wielką pomysłowością, tworząc w studio filmowym dziką dżunglę z wieloma charakterystycznymi elementami. Srebrny Chronometr otrzymuje Alexander Toluboff za Królową Krystynę, dla której zbudował majestatyczne barokowe wnętrza i dekoracje.

Najlepszy scenariusz

Nominowani:
Curt Alexander, Max Wilhelm i Max Ophuls - Miłostki - za subtelną, pełną nieoczywistych aluzji, jedyną w swoim rodzaju historię miłosną.
Ben Hecht - Sztuka życia - za wyjątkowo odważną opowieść o blaskach i cieniach menage a trois.
Bert Kalmar, Harry Ruby, Arthur Sheekman i Nat Perin - Kacza zupa - za pełen absurdalnego humoru obraz polityki... i handlu ulicznego.
Frances Marion i Herman Mankiewicz - Kolacja o ósmej - za interesującą i sprawnie skomponowaną opowieść z udziałem dużej grupy bohaterów.
Gene Markey i Kathryn Scola - Baby Face - za kapitalne przedstawienie realizacji ideałów Nietzschego w praktyce.
Preston Sturges - Władza i chwała - za nowatorską formę opowieści jako rozbudowanej, subiektywnej retrospekcji.

Wśród scenariuszy wyróżnione zostały między innymi kontrowersyjne filmy obyczajowe (Baby Face, Sztuka życia), oryginalne rozwiązania narracyjne (Władza i chwała) oraz absurdalny humor (Kacza zupa). Srebrny Chronometr otrzymują Curt Alexander, Max Wilhelm i Max Ophuls za scenariusz do Miłostek, które nie są może tak oryginalne jak konkurenci, ale biją ich na głowę subtelnością i inteligencją przekazu.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Nominowane:
Marie Dressler - Kolacja o ósmej - za naturalistyczną rolę emerytowanej gwiazdy.
Colleen Moore - Władza i chwała - za przejmujące sceny konfliktu z mężem.
Elsa Lanchester - Prywatne życie Henryka VIII - za charyzmatyczny pokaz antycharyzmy.

Toshia Mori - Gorzka herbata generała Yen - za zagadkową kreację generalskiej konkubiny.
Merle Oberon - Prywatne życie Henryka VIII - za pokazanie wszystkim, jak powinna umierać królowa.

Na drugim planie królują kobiety tajemnicze (Mori), dumne (Oberon) i przebiegłe (Lanchester). Colleen Moore jest bardzo interesująca jako siła sprawcza powodująca wielkim człowiekiem. Zwycięża natomiast Marie Dressler, która zagrała starzejącą się, zmęczoną życiem kobietę, której ciężko zapomnieć o dawnej chwale. Nie do końca autobiograficznie, ale rzeczywiście była to jedna z jej ostatnich ról.

Najlepszy aktor drugoplanowy

Nominowani:
Walter Connelly - Gorzka herbata generała Yen - za interesujący epizod jako doradca finansowy chińskiego watażki.
Alphonse Ethier - Baby Face - za niewielką ale ważną rólkę szewca-filozofa.
Gustaf Grundgens - Miłostki - za fantastyczną kreację austriackiego barona-rogacza.
Ian Keith - Królowa Krystyna - za postać imponującego skutecznością polityka-złoczyńcy.
Guy Kibbee - Arystokracja podziemi - za zabawnego oszusta, który z wielką wprawą udaje szanowanego sędziego.
Ned Sparks - Poszukiwaczki złota - za postać reżysera musicali szorstkiego jak papier ścierny.

Panowie na drugim planie zadziwiają różnorodnością. Są tutaj specyficzne persony mentorów (Sparks, Ethier), sympatyczne typy spod ciemnej gwiazdy (Connelly, Kibbee) oraz dwóch znakomitych złoczyńców. Ian Keith wcielił się w czarny charakter z dużą skutecznością sabotującego plany protagonistów. A Srebrny Chronometr otrzymuje Gustaf Grundgens za urzekającą rolę żądnego honorowej satysfakcji barona w Miłostkach.

Najlepsza aktorka

Nominowane:
Greta Garbo - Królowa Krystyna - za królewskość w najlepszym wydaniu.
Jean Harlow - Kolacja o ósmej - za umiejętną manipulację własnym wizerunkiem w roli znudzonej życiem żony-trofeum.

Katharine Hepburn - Poranna chwała - za dziwną lecz zapadającą w pamięć postać karierowiczki zafiksowanej na punkcie swego celu życiowego.
Miriam Hopkins - Sztuka życia - za odważną postać artystki wyzwolonej.
Mary Schneider - Miłostki - za wyważoną rolę dziewczyny odkrywającej swą kobiecość.
Barbara Stanwyck - Baby Face - za kapitalną kreację manipulantki ogarniętej wolą mocy.

Wybór najlepszej aktorki był niezwykle trudny. Już przy wyłanianiu nominacji konieczne było odrzucenie kilku kandydatek. Dotyczyło to przede wszystkim "mniej doskonałych" ról Jean Harlow i Barbary Stanwyck - aktorek, które zaliczyły w 1933. po dwa dobre występy. Jak zawsze wysoki poziom prezentowała Miriam Hopkins w Sztuce życia. Wyróżniły się również nowicjuszki - Mary Schneider w Miłostkach i Katharine Hepburn w Porannej chwale. Najbliżej zwycięstwa była Stanwyck za wybitną kreację w Baby Face. Srebrny Chronometr trafia jednak do Grety Garbo za rolę w Królowej Krystynie. Szwedka jest w tym filmie prawdziwą królową aktorstwa.


Najlepszy aktor

Nominowani:
John Barrymore - Kolacja o ósmej - za poruszające ulegnięcie sile kataklizmu, który równa z ziemią życie jego bohatera.
Richard Barthelmess - Bohaterowie na sprzedaż - za mężne znoszenie kolejnych nękających jego postać przeciwności losu.
James Cagney - Nocne motyle - za konstruktywną nadpobudliwość nadającą dryg całemu filmowi.
Charles Laughton - Prywatne życie Henryka VIII - za prawdziwie bombastyczną rolę króla-egoisty.
Paul Robeson - Cesarz Jones - za szekspirowską kreację gnidy, która zdołała wspiąć się na szczyt.
Spencer Tracy - Jak w siódmym niebie - za nietuzinkową postać kloszarda-dżentelmena.

Wśród aktorów zebrało się sporo wyrazistych osobistości, ale dwie postacie przyćmiły wszystkich pozostałych. Pierwszą jest James Cagney, który wniósł do Nocnych motyli tyle energii, co cała reszta obsady razem wzięta. Zwycięzcą zostaje Charles Laughton, który z kolei do Prywatnego życie Henryka VIII wniósł ciężar gatunkowy przytłaczający jego ekranowych partnerów, a w szczególności partnerki.


Najlepszy reżyser

Nominowani:
Frank Capra - Gorzka herbata generała Yen - za świetne sceny z ogarniętego wojną domową miasta oraz dużą delikatność w podejściu do tematu dyskursu międzykulturowego.
Alfred E. Green - Baby Face - za umiejętne nadanie poważnemu tematowi filmu przystępnej, wciągającej formy.
Ernst Lubitsch - Sztuka życia - za pomysłowe zabiegi narracyjne, w tym doskonałą ekspozycję głównych postaci bez wykorzystania dialogów.
Rouben Mamoulian - Królowa Krystyna - za stworzenie swojej gwieździe rozlicznych okazji do demonstracji jej wielkości.
Max Ophuls - Miłostki - za subtelne oddziaływanie na emocje widza prostymi środkami wyrazu.

Na horyzoncie pojawiają się nowe nazwiska. Frank Capra, znany dotąd głównie z przeciętnych komedii, pokazał pazur, reżyserując trudny tematycznie film o relacjach międzyrasowych. Szerzej nieznany Alfred E. Green nakręcił szerzej nieznany film, który wywołał oburzenie niedojrzałych emocjonalnie cenzorów. Dopiero rozpoczynający karierę Max Ophuls zaprezentował romans odmienny od stereotypowych opowieści miłosnych. Rouben Mamoulian odznaczył się doskonałą współpracą z "boską" Gretą Garbo. Srebrny Chronometr zgarnia najbardziej z nich doświadczony Ernst Lubitsch, który zaprezentował w Sztuce życia swój nieprawdopodobnie zróżnicowany warsztat.

Najlepszy film

Nominowani:
Baby Face - za połączenie wciągającej opowieści o życiu kontrowersyjnej bohaterki z rozważaniami o charakterze egzystencjalnym.
Gorzka herbata generała Yen - za zniuansowany obraz zderzenia obyczajowości okcydentalnej z orientalną.
King Kong - za przełomowe efekty specjalne i idealne (jak na ówczesne możliwości) przeniesienie przez reżysera na ekran marzeń z dzieciństwa.
Miłostki - za zupełnie odmienne spojrzenie na tematykę miłości i wierności.
Sztuka życia - za odważną i niezwykle zabawną komedię z dużą ilością pieprzu.

Najlepsze filmy 1933 roku to, z jednym wyjątkiem, obrazy kontrowersyjne, nie obawiające się wychodzić poza konwencję artystyczną i obyczajową. W swoich czasach Gorzka herbata generała Yen czy Sztuka życia wzbudzały oburzenie organizacji typu "Legion Przyzwoitości". Dzisiaj zaskakują zniuansowanym podejściem do trudnych tematów. A jednak przewyższył je wszystkie film czysto rozrywkowy, stworzony przez twórcę-marzyciela, który miał po prostu ochotę podzielić się z widzami wytworami swojej fantazji. King Kong nadal pozostaje jednym z najgłośniejszych i najbardziej rozpoznawalnych filmów w historii kina. I przede wszystkim dlatego zostaje także laureatem mojej prywatnej nagrody.

sobota, 2 lutego 2019

Chronometry - nagrody blogowe (rok 1932)

Filmowy rok 1932 to prawie całkowita dominacja produkcji rodem z Hollywood. Kino europejskie w niewielkim tylko stopniu zaznaczyło swoją obecność. Trafił się też (po raz pierwszy w zestawieniu) jeden rodzynek z Japonii. Jeżeli chodzi o samą Fabrykę Snów, królowały w niej głównie gatunki i kierunki zapoczątkowane w latach poprzednich. Ważnym wydarzeniem był wysyp horrorów, w tym kilka cechujących się wysoką jakością fabularną oraz realizacyjną. Coraz wyraźniejsza była w kinie amerykańskim obecność cenzury. Wiele filmów nosi ślady interwencji w postaci wyciętych lub ugładzonych fragmentów. Tendencja ta w kolejnych latach jeszcze przybierze na sile.


Jeżeli chodzi o gwiazdy, istotnym wydarzeniem było pojawienie się na ekranie chyba pierwszego aktora metodycznego w osobie Paula Muniego. Swoją obecność zaznaczyli też, na razie dość nieśmiało, Charles Laughton i Clark Gable. Wśród aktorek Miriam Hopkins poważnie zagroziła Marlene Dietrich w rywalizacji o tytuł królowej Hollywood. Nowych twarzy kobiecych na razie brak, poza szorstką i nietypową Aline MacMahon.


Średnia ocen na blogu osiągnęła wartość 7,21, co jest wynikiem niezbyt dobrym, zwłaszcza w kontekście znakomitych lat 1930 i 1931. Świat filmu przystanął, by odetchnąć lub dopadł go Wielki Kryzys. Również wśród Chronometrów brak znaczących zmian. Jest kontynuacja tego, co było wcześniej. Mimo wszystko sporo się znalazło w roku 1932 filmów i postaci godnych wyróżnienia. Przejdźmy do nagród.

Najlepsza muzyka

Nominowani:
Leo F. Forbstein - Droga bez powrotu - za klimatyczne rytmy umilające romantyczną podróż bohaterów.
W. Franke Harling, John Leipold, Paul Marquardt i Oscar Potoker - Blond Wenus - za stworzenie niezwykle różnorodnego tła opowieści, na czele z niezapomnianym Hot Voodoo.
W. Franke Harling i Leo Robin - Złote sidła - za aktywne uczestnictwo muzyki w narracji.
W. Franke Harling, Oscar Straus, Rudolph G. Kopp i John Leipold - Godzina z tobą - za różnorodną i dowcipną ścieżkę dźwiękową.
John Leipold - Końskie pióra - za satyryczne utwory dobrze współgrające z ciętym humorem Marxów.
Wolfgang Zeller - Wampir - za mroczną i niepokojącą oprawę do mrocznego i niepokojącego filmu.

W kategorii muzycznej po raz pierwszy pojawiają się kompozytorzy, którzy jeszcze wielokrotnie zapiszą się w historii muzyki filmowej złotymi zgłoskami. Mowa o Leo Forbsteinie, Johnie Leipoldzie i W. Franke Hardingu. To muzycy eklektyczni, równie chętnie sięgający po klasykę, jazz i muzykę "współczesną". Wyjątkowo przyjemnie słuchało się muzyki, do której dołożyli swoją cegiełkę. Zwycięzcami zostali dwaj z nich, w towarzystwie jeszcze dwóch kompozytorów. Srebrny Chronometr otrzymują W. Franke Harling, John Leipold, Paul Marquardt i Oscar Potoker za muzykę do Blond Wenus. Stworzyli kompozycje bardzo różnorodne, wszędobylskie i, co ważniejsze, zapadające w pamięć.

Najlepsza kinematografia
(kategoria obejmuje zdjęcia, montaż i efekty specjalne)

Nominowani:
Lee Garmes i L.W. O'Connell - Człowiek z blizną - za wielką pomysłowość w prezentacji strzelanin, egzekucji i innych mrocznych momentów.
Lee Garmes i James Wong Howe - Szanghaj Ekspres - za oryginalne i niezapomniane zdjęcia we wnętrzu pociągu. W tym za pamiętną Marlene Dietrich trzymającą twarz w dłoniach.
Bert Glennon - Blond Wenus - za bogactwo interesujących ujęć z umiejętnym wykorzystaniem rekwizytów.
Charles Lang - Pożegnanie z bronią - za wnikliwe spojrzenia kamery z perspektywy bohaterów filmu.
Rudolph Mate - Wampir - za niezwykle pomysłowe kompozycje wizualne (szczególnie śmierć złoczyńcy pod tonami mąki).
Sol Polito - Jestem zbiegiem - za sceny grupowe z życia więźniów.

Tym razem w zestawieniu kinematograficznym znaleźli się wyłącznie operatorzy i prawie wyłącznie przedstawiciele Hollywood. Wyjątkiem jest Rudolph Mate, który w niemieckim Wampirze puścił wodze fantazji kompozycyjnej. Fabryka Snów na dobre rozpoczęła eksperymentowanie z ustawieniami kamery i układem planów zdjęciowych. Ciekawe pomysły mieli Charles Lang w Pożegnaniu z bronią, Sol Polito w Jestem zbiegiem i Bert Blennon w Blond Wenus. Srebrny Chronometr otrzymują Lee Garmes i James Wong Howe za Szanghaj Ekspres, który zawiera wielką różnorodność ujęć wykorzystujących wnętrza luksusowego pociągu i posągową gwiazdę filmu.

Najlepsza scenografia
(kategoria obejmuje również kostiumy)

Nominowani:
Travis Banton - Blond Wenus - za kostiumy głównej bohaterki i tancerzy, szczególnie te wykorzystane w numerze z gorylem.
Hans Dreier - Szanghaj Ekspres - za nietuzinkowe wnętrza ekspresu oraz fantazyjne stroje postaci kobiecych.
Hans Dreier - Wyspa Doktora Moreau - za tropikalną fortecę doktora Moreau oraz oryginalną charakteryzację jego tworów.
Cedric Gibbons - Uśmiech szczęścia - za umiejętne dostosowanie scenografii do odmiennych epok historycznych.
Cedric Gibbons - Ludzie w hotelu - za ociekające oryginalnym luksusem wnętrza hotelu na czele z okrągłym holem.
Willy Pogany - Mumia - za klimatyczne rekwizyty związane z "egiptomanią".

Dwa z wyróżnionych filmów to horrory cechujące się wymyślnymi dekoracjami i rekwizytornią. Pozostałe preferują bardziej klasyczne plany zdjęciowe, za to dopracowane do perfekcji. Królem scenografii był w roku 1932 Hans Dreier, który wyróżnił się w jednym i drugim typie filmu. Srebrny Chronometr otrzymuje za Szanghaj Ekspres, w którym ważną rolę odgrywają fantastyczne kostiumy gwiazdy filmu, a tytułowy pociąg został pomysłowo zaprojektowany jako miejsce akcji.

Najlepszy scenariusz
Nominowani:
William A. Drake - Ludzie w hotelu - za wielowątkową i świetnie skomponowaną opowieść.
Howard J. Green i Brown Holmes - Jestem zbiegiem - za poruszającą historię człowieka zniszczonego przez system.
Yasujiro Ozu - Urodziłem się, ale... - za oryginalną fabułę o pierwszej konfrontacji dziecięcego autorytetu z rzeczywistością.
S.J. Perelman, Bert Kalmar, Harry Ruby i Will B. Johnstone - Końskie pióra - za wspięcie się na wyżyny absurdu i ciętej satyry.
Samson Raphaelson i Grover Jones - Złote sidła - za przewrotną i pełną autoironii historię o oszustach.
Jean Renoir - Boudu z wód wyratowany - za nietypową filozoficzną opowiastkę z elementami złośliwego humoru.

Kategoria fabularna jest w tym roku wyjątkowo mocna. Każdy z wyróżnionych filmów to fascynująca i jedyna w swoim rodzaju opowieść. Są tu komedie (jedna absurdalna, druga romantyczna, trzecia filozoficzna), dramat psychologiczny, dramat społeczny oraz... skomplikowany film obyczajowy, w którym historie poszczególnych bohaterów splatają się w efektowną opowieść. Srebrny Chronometr otrzymuje William A. Drake za scenariusz do Ludzi w hotelu, filmu, który dał początek wielowątkowym superprodukcjom.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Nominowane:
Mary Astor - Kaprys platynowej blondynki - za dobrą chemię z Clarkiem Gable i wyrazistą przeciwwagę dla Jean Harlow.
Aline MacMahon - Papuga - za doskonałą rolę sardonicznej sekretarki.
Anna May Wong - Szanghaj Ekspres - za minimalistyczną kreację małomównej towarzyszki głównej bohaterki.

Wybór wśród aktorek drugoplanowych nie był zbyt duży. Wyróżniłem tylko trzy role, ale za to każda z nich jest znakomita. Mary Astor zagrała grzeczną postać pozostającą nieco w cieniu seksbomby Harlow, ale absolutnie nie dała się stłamsić. Anna May Wong dzielnie sekundowała Marlenie Dietrich w walce z męskimi szowinistami. Aline MacMahon jako lojalna sekretarka w Papudze tak świetnie dogryzała swemu szefowi, że w pełni zasłużyła Srebrny Chronometr.

Najlepszy aktor drugoplanowy

Nominowani:
Edward Ellis - Jestem zbiegiem - za dobre wsparcie Paula Muni w scenach obozowych.
Warner Oland - Szanghaj Ekspres - za drugiego najbardziej interesującego z ciekawej gromady pasażerów ekspresu.
Lowell Sherman - What Price Hollywood? - za przejmujący portret człowieka borykającego się z depresją.
Lewis Stone - Ludzie w hotelu - za stale obecną w tle postać obserwatora i doradcy.

Spośród wyróżnionych męskich ról drugoplanowych dwie (Ellis i Stone) były przede wszystkim wyrazistym uzupełnieniem ról głównych. Warner Oland miał sporo roboty jako główny wichrzyciel w Szanghaj Ekspresie, i wykonywał ją bardzo kompetentnie. Srebrny Chronometr otrzymuje Lowell Sherman za rolę w What Price Hollywood? Jego nękany depresją bohater jest, paradoksalnie, najjaśniejszym punktem raczej przeciętnego filmu.

Najlepsza aktorka

Nominowane:
Joan Crawford - Ludzie w hotelu - za ciekawą, bardzo ludzką rolę dziewczyny pozbawionej złudzeń.
Marlene Dietrich - Szanghaj Ekspres - za wyrazistą, ale znacznie bardziej refleksyjną i wyważoną kreację niż jej poprzednie role.

Kay Francis - Droga bez powrotu - za delikatność i wdzięk trzciny, która ma zostać złamana na wietrze.
Jean Harlow - Kaprys platynowej blondynki - za połączenie aparycji seksbomby z przekonującym aktorstwem.
Helen Hayes - Pożegnanie z bronią - za melancholijną zadumę i piękne oczy.
Miriam Hopkins - Złote sidła - za kreację oszustki stwarzającej w trakcie filmu w rozliczne wyraziste osobowości.

To był bardzo dobry rok dla wielkich nazwisk. Crawford, Hayes, Harlow, Francis. Każda z nich udowodniła swoją rolą, że rzeczywiście zasługuje na status gwiazdy. Dwie spośród nominantek wybijają się jednak wyraźnie ponad resztę. Moje uwielbienie dla Marlene Dietrich to fakt już znany, a w roku 1932 po raz kolejny pokazała, na co ją stać. Srebrny Chronometr trafia jednak do Miriam Hopkins za rolę w Złotych sidłach. Filigranowa aktorka wcieliła się w postać oszustki, która przybiera na ekranie odmienne maski w zależności od potrzeb. A jednak pod tymi kreacjami zdołała przemycić wyrazisty prawdziwy charakter swojej bohaterki. To po prostu rola wybitna.


Najlepszy aktor

Nominowani:
Lionel Barrymore - Ludzie w hotelu - za ukrytą głębię człowieka bez właściwości.
Wallace Beery - Ludzie w hotelu - za ostrego, bezlitosnego sukinsyna finansjery.
Clark Gable - Kaprys platynowej blondynki - za urok wrażliwego barbarzyńcy.
Charles Laughton - Wyspa doktora Moreau - za  wyrazisty portret megalomana i szaleńca.
Paul Muni - Człowiek z blizną - za przytłaczającą kreację opryszka, który zmienia się w obłąkanego demona zniszczenia.
Paul Muni - Jestem zbiegiem - za przejmującą rolę więźnia, któremu po kawałeczku jest odbierana wszelka nadzieja.
Michel Simon - Boudu z wód wyratowany - za absolutnie szaloną kreację bezdomnego "człowieka natury".

Jak zwykle wybór najlepszego aktora był bardzo trudny. O swojej obecności nie dali zapomnieć tacy weterani jak Wallace Beery i Lionel Barrymore. Ciekawą rolę zaliczył "inny niż wszyscy" Szwajcar Michel Simon. Przede wszystkim jednak błyszczeli nowicjusze. Clark Gable i Charles Laughton dali niezły przedsmak swoich rozpoczynających się właśnie wielkich karier. Lepszy od nich był Paul Muni, który głębią postaci i drobiazgowym przygotowaniem przerósł wszystkich konkurentów. Srebrny Chronometr otrzymuje za Jestem zbiegiem, bardziej złożoną i zniuansowaną z jego dwóch wybitnych ról. 

Najlepszy reżyser

Nominowani:
Frank Borzage - Pożegnanie z bronią - za empatyczną prezentację egoizmu bohaterów.
Howard Hawks - Człowiek z blizną - za kontrowersyjny lecz udany pomysł opowiadania historii poprzez kolejne sceny zabójstw.
Mervyn LeRoy - Jestem zbiegiem - za inteligentny styl narracji, który powoduje mimowolną identyfikację z losem bohatera.
Ernst Lubitsch - Przerwana kołysanka - za ciekawe eksperymenty narracyjne w nietypowym dla tego reżysera stylu.
Josef von Sternberg - Szanghaj Ekspres - za stworzenie niesamowitego nastroju w pędzącym przez Chiny pociągu europejskich okupantów.

Za reżyserię nominowani zostali twórcy, którzy już wcześniej wyróżniali się pomysłowością i zbierali za to laury. Takie postacie jak Frank Borzage, Ernst Lubitsch czy Josef von Sternberg to ścisła hollywoodzka czołówka. Do tego grona doszlusowało dwóch nieco mniej doświadczonych reżyserów, z których każdy miał akurat szczęście współpracować ze znakomitym Paulem Muni. Howard Hawks przeprowadził w Człowieku z blizną szalony eksperyment pełen brutalności i przemocy. Mervyn LeRoy opowiedział w Jestem zbiegiem historię bardziej wyważoną, lecz nie mniej wstrząsającą. Dzięki inteligentnym zabiegom reżyserskim osiągnął rewelacyjne efekty w utożsamieniu widza z tragicznym bohaterem filmu.


Najlepszy film

Nominowani:
Boudu z wód wyratowany - za filmową powiastkę filozoficzną z ukrytymi pokładami głębi.
Człowiek z blizną - za wzorcowy obraz brutalnego kina gangsterskiego.
Jestem zbiegiem - za wstrząsającą historię, która przyczyniła się do zmiany społecznej.
Ludzie w hotelu - za pierwszy w historii kina film z obsadą złożoną wyłącznie z gwiazd. W dodatku znakomity.
Szanghaj Ekspres - za kolejny krok w filmowej emancypacji kobiet.

Za wyjątkiem osobnego Boudou z wód wyratowanego, nominowane filmy nie stanowią jakiegoś przełomu, będąc raczej efektem stopniowej ewolucji sztuki filmowej. Każdy z nich wzniósł się na wysoki poziom, dopracowując i modyfikując wcześniejsze dokonania innych. Najlepiej wyszło to w Człowieku z blizną, filmie brutalnym i przerażającym, a jednocześnie zdumiewającym złożonością środków przekazu. Wpływy tego kamienia milowego kina gangsterskiego widoczne są do dnia dzisiejszego.