sobota, 15 grudnia 2018

Dziewczęta w mundurkach/Mädchen in Uniform (1931)

Film o pruskiej opresji

Reżyseria: Leontine Sagan
Kraj: Niemcy
Czas trwania: 1 h 23 min.

Występują: Hertha Thiele, Dorothea Wieck, Emilia Unda, Ellen Schwanneke, Annemarie von Rochhausen

W okresie, kiedy państwo zaczynało coraz silniej zaciskać swoje macki na gardłach obywateli, bunt przeciw autorytarnemu systemowi był całkiem popularnym tematem wśród niemieckich filmowców. Dziewczęta w mundurkach są bardzo wyrazistą częścią tego antysystemowego nurtu, nie tylko ze względu na ukazany w filmie konflikt pomiędzy pensjonariuszkami prestiżowej szkoły dla dziewcząt a opresyjnymi nauczycielkami. Bunt sięga także w sferę obyczajową, poprzez kontrowersyjny wątek romantyczny przełamujący tabu płci, wieku oraz pozycji. Z tego powodu Dziewczęta są uważane za wczesnego reprezentanta kultury queer. Nie jestem pewien, czy trafnie. Osobiście wolę na ten film patrzeć jak na jeden z ostatnich spazmów nonkonformizmu, zanim na Niemcy opadła kurtyna nazistowskiej dyktatury.

Akcja Dziewcząt w mundurkach rozgrywa się w żeńskiej szkole z internatem kierowanej przez surową i wyniosłą pannę von Nordeck zur Nidden. Pozostające pod jej wpływem nauczycielki stosują wobec uczennic surową pruską dyscyplinę utrzymywaną poprzez skomplikowany system zakazów i kar. Celem jest kształtowanie uczennic na idealne Niemki - posłuszne, pozbawione emocji damy. Jedyną nauczycielką wyłamującą się z autorytarnego schematu jest panna von Bernburg, która pod maską obojętności skrywa dużą życzliwość dla swoich uczennic. Do szkoły przybywa nowa wychowanka Manuela von Meinhardis, która od początku ma problemy z podporządkowaniem się panującym tu zasadom. Panna von Bernburg aktywnie wspiera nową uczennicę, posuwając się do (surowo wzbronionych) aktów bezinteresownej życzliwości. W rezultacie Manuela zakochuje się w nauczycielce. Choć obie starają się trzymać swoją relację w tajemnicy, sytuacja nieuchronnie zmierza do gigantycznego skandalu.

Wątek romantyczny jest w Dziewczętach tak silnie spleciony z nonkonformistycznym, że trudno je rozdzielić. Mimo wszystko nie jest to tylko historia o zakazanej miłości. Poza Manuelą poznajemy bliżej kilka innych uczennic, u których, mimo usilnych starań kadry, nie udało się wzbudzić "pruskiego ducha posłuszeństwa". Dziewczęta w ukryciu przedrzeźniają i naśmiewają się z nadętych nauczycielek i kiedy tylko mogą, łamią idiotyczne zasady. System nie poddaje się tak łatwo, posługując się takimi instrumentami jak cenzura korespondencji, podsłuchiwanie czy karanie dla przykładu. Można powiedzieć, że szkoła panny von Nordeck jest systemem totalitarnym w pigułce. Jego słabość i obłuda wychodzi na jaw podczas wizytacji, podczas której zarówno nauczycielki jak i uczennice zmuszone są zagrać w grę pozorów. 

Jeżeli chodzi o skandaliczną miłość pomiędzy kobietami, nie dochodzi ona do fazy erotycznej. Ze strony Manueli jest to młodzieńcze zauroczenie, nad którym dziewczyna nie potrafi zapanować. U panny von Bernburg mamy natomiast do czynienia z uczuciem matczynym prowadzącym raczej do utraty wychowawczego obiektywizmu niż jakichkolwiek ekscesów. Chociaż nie ma pewności i widz ma szerokie pole interpretacji. Grająca nauczycielkę Dorothea Wieck cały czas trzyma wysoko uniesioną gardę. Jej bohaterka ukrywa swe prawdziwe myśli pod maską uprzejmego, tajemniczego uśmiechu. Traci go tylko podczas słownych pojedynków z bezwzględną dyrektor von Nordeck w końcowej części filmu. Wyrazy uznania należą się odgrywającej tę ostatnią Emilii Undzie. Aktorka zdołała zbudować postać balansującą na granicy potworności i komizmu, nie zbaczając za bardzo ani w jedną, ani drugą stronę. Kontrowersyjny był za to wybór dwudziestokilkuletniej Herthy Thiele do roli czternastoletniej Manueli. Aktorka będąca w pełni rozwiniętą kobietą nieco wypacza obraz utraty niewinności przez Manuelę. Kiedy przymkniemy na to oko, otrzymujemy zniuansowaną, wiarygodną emocjonalnie kreację aktorską. Świetne są zwłaszcza sceny z odgrywanego przez dziewczęta przedstawienia szkolnego, które Manuela traktuje jako swego rodzaju prezent dla ukochanej nauczycielki.

Dziewczęta w mundurkach są interesującym przykładem kinowego nonkonformizmu. Wyłącznie żeńska obsada, kobieta na fotelu reżyserskim i odważna tematyka musiały w latach trzydziestych budzić zdumienie. Nic dziwnego, że film wywołał protesty i padł ofiarą cenzorskich nożyc. Z dzisiejszej perspektywy zbytnio nie szokuje, pozostaje natomiast dobrze opowiedzianą historią z ciekawie nakreślonymi bohaterkami. Wystawiam mu 8 gwiazdek.

źródło grafiki - www.imdb.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz